Prawidłowa odpowiedź to funkcja timelapse (często w menu aparatu opisana jako „Time-lapse”, „Interwałomierz”, „Interval timer shooting”). To dokładnie ten tryb, który automatycznie wykonuje serię zdjęć w równych odstępach czasu, a potem łączy je w przyspieszony film. Przy zachodzie słońca aparat np. robi jedno zdjęcie co 2–5 sekund przez kilkanaście minut, a finalnie powstaje kilkusekundowy film, na którym słońce „pędzi” w dół, chmury się przesuwają, światło bardzo szybko się zmienia. To jest klasyczny film poklatkowy. W praktyce, oprócz samego włączenia timelapse, warto od razu zadbać o kilka rzeczy: statyw (bez tego materiał będzie się trząsł), stały kadr, ręczne ustawienie ekspozycji (M), stały balans bieli, najlepiej też wyłączony autofocus po ustawieniu ostrości, żeby aparat nie „pompował” ostrością między klatkami. Z mojego doświadczenia bardzo pomaga też włączenie trybu zdjęć w formacie RAW lub RAW+JPG, jeśli aparat mimo wszystko oferuje taką opcję przy timelapse, bo wtedy łatwiej uratować prześwietlenia przy bardzo dynamicznej zmianie światła. W branży przyjmuje się, że timelapse to podstawowe narzędzie do pokazywania procesów długotrwałych w skróconym czasie, np. ruch gwiazd, ruch uliczny, budowę budynku czy właśnie zachód słońca. W przeciwieństwie do zwykłego nagrania video, mamy tu kontrolę nad każdym pojedynczym ujęciem, co pod kątem jakości ekspozycji i ostrości daje dużo większe możliwości kreatywne i zgodne jest z dobrymi praktykami pracy z aparatem w trybach półautomatycznych i manualnych.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie funkcje brzmią dość „zaawansowanie” i kojarzą się z czymś bardziej profesjonalnym. Jednak tylko timelapse jest bezpośrednio związany z filmem poklatkowym. HDR to tryb łączenia kilku ekspozycji tego samego kadru w jedno zdjęcie o większej rozpiętości tonalnej. Aparat robi na przykład trzy ujęcia: jedno niedoświetlone, jedno prawidłowe i jedno prześwietlone, a potem scala je w jedno zdjęcie, żeby lepiej oddać szczegóły w światłach i cieniach. To świetne przy kontrastowych scenach, np. wnętrze kościoła z jasnymi oknami, ale absolutnie nie służy do tworzenia animacji czy filmu poklatkowego, bo efektem końcowym jest jedno zdjęcie, a nie sekwencja klatek. Panorama z kolei polega na wykonaniu serii zdjęć przesuwając aparat w poziomie lub pionie, a następnie ich połączeniu w jedno bardzo szerokie zdjęcie. Tu celem jest poszerzenie kąta widzenia, np. w krajobrazie górskim czy miejskim, a nie pokazanie upływu czasu. Dlatego panorama w naturalny sposób nie nadaje się do pokazania zmiany położenia słońca na niebie – mamy tylko jeden szeroki kadr, a nie ruch. Bracketing ekspozycji jest trochę podobny do HDR, bo też robi kilka zdjęć o różnej jasności, ale zazwyczaj nie łączy ich automatycznie. Stosuje się go jako zabezpieczenie przed błędnym doborem ekspozycji albo jako materiał wyjściowy do późniejszego HDR w postprodukcji. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro jest kilka zdjęć, to może da się z nich zrobić film. Technicznie oczywiście dałoby się coś zmontować ręcznie, ale nie o to chodzi w funkcji automatyzującej pracę aparatu – ona ma sama generować gotowy film lub przynajmniej serię klatek w równych odstępach czasu. Film poklatkowy zakłada właśnie ten stały interwał czasowy między klatkami i to zapewnia tryb timelapse lub interwałomierz, a nie HDR, panorama czy bracketing. Dlatego do zachodu słońca i każdego zjawiska rozciągniętego w czasie właściwym wyborem jest timelapse, najlepiej użyty razem ze statywem i ręcznymi ustawieniami ekspozycji, co jest zgodne z praktyką pracy zawodowych fotografów i filmowców.