Fotografia rentgenowska to bardzo charakterystyczna technika obrazowania, która wykorzystuje promieniowanie X, czyli popularnie mówiąc – promienie rentgenowskie. W skrócie polega to na tym, że ciało lub przedmiot jest naświetlany tym promieniowaniem, a za nim znajduje się materiał światłoczuły albo detektor cyfrowy. Promieniowanie przenika przez tkanki z różną łatwością – miejsca, gdzie materiał (np. kości czy metal) pochłania promieniowanie, dają na negatywie jasne obszary, bo mniej promieniowania dociera do materiału światłoczułego. Z kolei tam, gdzie promienie przechodzą swobodniej (np. przez mięśnie czy powietrze w płucach), powstają ciemniejsze miejsca. To właśnie ta zależność pozwala lekarzom czy technikom radiologicznym identyfikować złamania, ciała obce czy inne zmiany w strukturze ciała. Warto wiedzieć, że w typowych zastosowaniach medycznych – zgodnie z normami bezpieczeństwa – istotne jest ograniczenie dawki promieniowania, aby uniknąć niepożądanych skutków. Osobiście uważam, że znajomość tej techniki to absolutna podstawa dla każdego, kto chce rozumieć, jak działa diagnostyka obrazowa w medycynie. W praktyce, poza medycyną, fotografia rentgenowska jest też wykorzystywana m.in. w kontroli bagażu na lotniskach, analizie dzieł sztuki czy kontroli jakości w przemyśle. Moim zdaniem to świetny przykład technologii, która mocno zmieniła świat.
Wśród wymienionych technik tylko fotografia rentgenowska opiera się na analizie absorpcji promieniowania przez różne materiały, co skutkuje odwzorowaniem struktury wewnętrznej obiektu na negatywie na podstawie różnic w pochłanianiu promieniowania X. Skanografia, choć brzmi podobnie do nowoczesnych metod skanowania, w praktyce odnosi się głównie do cyfrowego zapisu obrazu – nie korzysta z promieniowania przenikającego ciało, tylko ze standardowego światła odbitego lub emitowanego przez powierzchnię. Z kolei fotomikrografia to po prostu fotografia wykonywana przez mikroskop, wykorzystująca światło widzialne, a nie promieniowanie rentgenowskie; stosuje się ją głównie do uwieczniania bardzo małych obiektów, takich jak komórki czy mikroorganizmy. Fotografia spektrostrefowa natomiast korzysta z rejestrowania obrazu w wybranych zakresach widma elektromagnetycznego, najczęściej w celu analizy chemicznej lub fizycznej materiałów, lecz nie opiera się na zasadzie przenikania i pochłaniania promieniowania przez ciało w taki sposób, jak ma to miejsce w rentgenografii. Typowym błędem jest utożsamianie wszelkich technik obrazowania z analizą wewnętrznej struktury – w rzeczywistości większość metod fotograficznych bazuje na odbitym lub przepuszczonym świetle widzialnym, a tylko wybrane, takie jak rentgenowska, pozwalają zajrzeć 'do środka' obiektu dzięki specyficznym właściwościom promieniowania X. Praktyka pokazuje, że myląc te techniki, można bardzo łatwo źle zinterpretować, jakie narzędzie jest właściwe do konkretnego zadania – np. do weryfikowania złamań kości absolutnie nie sprawdzi się ani zwykły aparat cyfrowy, ani mikroskop optyczny, ani nawet kamera działająca w podczerwieni czy ultrafiolecie. Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejsze jest zrozumienie, na jakiej zasadzie dana metoda działa – wtedy wybór odpowiedniej techniki staje się dużo prostszy i bardziej logiczny.