Obiektyw standardowy to taki, którego ogniskowa jest bardzo zbliżona do długości przekątnej matrycy, czyli w przypadku pełnej klatki (format 36 x 24 mm) – mniej więcej 43 mm. Najczęściej jednak przyjmuje się za standard obiektyw 50 mm, bo jest najpopularniejszy i łatwo dostępny. Co ciekawe, właśnie taki zakres ogniskowej daje naturalną perspektywę, bez przesadnego spłaszczania czy rozciągania obrazu, dlatego sporo osób uważa, że zdjęcia wykonane obiektywem standardowym najbardziej przypominają to, jak widzi ludzkie oko. Moim zdaniem, jeśli ktoś zaczyna przygodę z fotografią, to właśnie „pięćdziesiątka” powinna być pierwszym wyborem, bo pozwala nauczyć się patrzeć na świat kadrami, które wyglądają naprawdę naturalnie. W branży przyjęło się, że obiektywy standardowe świetnie się sprawdzają do portretów, reportażu czy fotografii ulicznej. Dodatkowo, mają zwykle dużą jasność (np. f/1.8 czy f/1.4), więc łatwiej uzyskać miękkie rozmycie tła i pracować przy słabym świetle. Niektórzy twierdzą, że na takich szkłach najlepiej rozwija się wyczucie kompozycji – trzeba „chodzić z nogami”, a nie polegać na zoomie. Osobiście uważam, że zrozumienie, jak działa obiektyw standardowy, to solidna podstawa do dalszej nauki fotografii i lepszego panowania nad perspektywą.
Łatwo się pomylić, bo nazwy obiektywów mogą sugerować, że dany typ jest „bardziej uniwersalny” lub daje wyjątkowy efekt. Jednak przy tym konkretnym pytaniu warto pamiętać, że kluczowa jest relacja ogniskowej do przekątnej matrycy aparatu. Obiektyw szerokokątny, który ma ogniskową znacznie krótszą niż przekątna matrycy (np. 24 mm na pełnej klatce), daje bardzo szeroki kąt widzenia, mocno zniekształca perspektywę i sprawia, że obiekty na zdjęciu wydają się być dalej od siebie niż w rzeczywistości. Taki efekt wygląda ciekawie w architekturze czy krajobrazach, ale na pewno nie odpowiada temu, jak widzi ludzkie oko na co dzień. Z kolei obiektywy długoogniskowe (np. 85 mm czy 200 mm) to zupełnie inna bajka – mają wąski kąt widzenia, mocno spłaszczają perspektywę i przybliżają obiekty, które w rzeczywistości są dalej. W portrecie to bywa zaletą, ale znowu – nie przypomina to naturalnego postrzegania przestrzeni. Wąskokątne szkła, mimo że ich nazwa bywa myląca, to tak naprawdę właśnie długoogniskowe obiektywy – i nie mają nic wspólnego z naturalną, codzienną perspektywą. Najczęstszy błąd polega na tym, że ludzie mylą „kąt widzenia” z „zakresem rejestrowanych elementów” – tymczasem liczy się nie tylko szerokość kadru, ale i to, jak wygląda relacja przestrzenna pomiędzy elementami na zdjęciu. Dopiero obiektyw standardowy daje zbliżony efekt do naszego postrzegania, bo perspektywa i kąt widzenia są najbardziej naturalne. To właśnie dlatego standardy branżowe i podręczniki do nauki fotografii wskazują obiektyw standardowy jako punkt odniesienia przy omawianiu budowy i działania aparatu.