Kontrast walorowy to jeden z najważniejszych środków wyrazu w fotografii. Chodzi tutaj o różnicę pomiędzy jasnymi a ciemnymi partiami obrazu. Największy kontrast walorowy uzyskamy zestawiając ze sobą biel i czerń – to są ekstremalne punkty na skali szarości. W praktyce, zdjęcia czarno-białe, w których występują obok siebie całkowicie białe i całkowicie czarne obszary, wydają się najbardziej „mocne” wizualnie. Takie połączenie daje wyrazistość, pomaga podkreślić formę i strukturę, no i po prostu sprawia, że obraz jest bardziej dynamiczny. Fotografowie bardzo często wybierają to rozwiązanie, na przykład przy portretach studyjnych lub fotografii architektury, jeśli chcą mocno zaakcentować kształty i światłocień. Sama branża graficzna i poligraficzna od lat uczy, żeby pilnować pełnego zakresu tonalnego, bo to właśnie daje obrazom głębię. Co ciekawe, nawet w kolorowych zdjęciach często stosuje się technikę tzw. „punktu czerni” i „punktu bieli”, aby poprawić czytelność obrazu. Spotkałem się też z opinią, że taki kontrast jest najbardziej „czytelny” dla ludzkiego oka, bo nasze oko bardzo szybko wychwytuje miejsca, gdzie są skrajne różnice jasności. Z mojego doświadczenia – dobre operowanie kontrastem walorowym to podstawa nie tylko w fotografii, ale także w projektowaniu graficznym czy nawet w malarstwie.
Bardzo łatwo pomylić kontrast walorowy z kontrastem barwnym czy też kontrastem subtelnych odcieni, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą kolory takie jak niebieski, żółty czy czerwony. Jednak w pytaniu chodziło o walor, a więc o wartość jasności danego koloru na skali od bieli do czerni. Szary, choć jest neutralny, nigdy nie będzie stanowił tak wyraźnego przeciwieństwa do bieli jak czerń – to daje efekt raczej stonowany, delikatny, wręcz subtelny, co czasem bywa pożądane, ale nie daje tego wyrazistego „uderzenia” w oku widza, jakie generuje kontrast bieli i czerni. Zestawienia niebieski-żółty czy niebieski-czerwony to już zupełnie inna bajka – to są kontrasty barwne, a nie walorowe. Faktycznie, kolory te mogą się mocno różnić na kole barw i tworzyć efektowne kompozycje, ale jeśli spojrzymy na ich odpowiedniki w skali szarości, ich walory są często do siebie zbliżone, przez co nie dadzą tego charakterystycznego, mocnego kontrastu jasności. Wiele osób myli pojęcia, zakładając, że mocny kontrast kolorystyczny automatycznie oznacza duży kontrast walorowy – co w praktyce jest częstym błędem przy edycji zdjęć czy projektowaniu graficznym. Dobre praktyki branżowe mówią, że najpierw należy określić zamierzony efekt: jeśli zależy nam na „uderzeniu” jasności, wybieramy skrajności walorowe (czyli biel i czerń), a jeśli na energetycznych barwach – wtedy dobieramy kontrastowe kolory. To rozróżnienie jest kluczowe, zwłaszcza w pracy zawodowej, i pozwala uniknąć wielu rozczarowań podczas wydruku czy prezentacji zdjęć na różnych nośnikach.