Wybranie ilustracji nr 1 jest trafne, bo chodzi o element, który pozwala zwykły, standardowy obiektyw „zamienić” w narzędzie do fotografii makro. W praktyce najczęściej jest to pierścień pośredni lub pierścień odwrotnego mocowania, ewentualnie soczewka nasadkowa (tzw. close‑up). Taki element montuje się między korpusem aparatu a obiektywem (pierścienie pośrednie) albo z przodu obiektywu (soczewka nasadkowa), co powoduje zmniejszenie minimalnej odległości ostrzenia i zwiększenie skali odwzorowania. Dzięki temu można wypełnić cały kadr np. małym owadem, detalem biżuterii albo fakturą liścia, mimo że sam obiektyw nie jest konstrukcją typowo makro. W branżowych dobrych praktykach przyjmuje się, że do „prawdziwego” makro dąży się do skali odwzorowania minimum 1:1, ale w fotografii użytkowej często w pełni wystarcza 1:2 czy nawet 1:3, co właśnie da się uzyskać przy pomocy takich akcesoriów. Moim zdaniem to bardzo rozsądne podejście: zamiast od razu inwestować w drogi obiektyw makro, początkujący fotograf może zacząć od pierścieni pośrednich i poćwiczyć kadrowanie, pracę z małą głębią ostrości i precyzyjnym ustawianiem ostrości ręcznej. W praktyce trzeba też pamiętać, że przy makro z pierścieniami spada ilość światła docierającego do matrycy, więc standardem jest używanie statywu, krótkich czasów i często doświetlanie lampą błyskową lub lampą pierścieniową. To wszystko są typowe, zalecane procedury pracy w makrofotografii z wykorzystaniem zwykłego obiektywu i odpowiedniego elementu pośredniego, takiego jak na ilustracji nr 1.
W tym zadaniu łatwo pomylić różne akcesoria fotograficzne, bo wiele z nich przykręca się do obiektywu lub aparatu i z wierzchu wygląda dość podobnie, a jednak ich funkcja jest zupełnie inna. Żeby standardowy obiektyw mógł pracować w technice makro, potrzebny jest element, który realnie zmieni geometrię układu optycznego: zwiększy dystans między obiektywem a matrycą albo zmniejszy minimalną odległość ostrzenia za pomocą dodatkowej optyki z przodu. To robią pierścienie pośrednie, pierścień odwrotnego mocowania albo wyspecjalizowane soczewki zbliżeniowe (close‑up). Inne akcesoria, które często widujemy na ilustracjach, jak zwykłe filtry ochronne, filtry UV czy polaryzacyjne, nie nadają się do makro. One głównie wpływają na kontrast, odblaski czy ochronę przedniej soczewki, ale nie zwiększają skali odwzorowania. Typowym błędem myślowym jest założenie, że „jak coś się przykręca na obiektyw, to pewnie da się dzięki temu robić makro”. Z mojego doświadczenia wynika, że sporo osób myli też pierścienie pośrednie z adapterami do innych systemów mocowania – adapter pozwala podpiąć obiektyw innej marki, ale nie jest projektowany pod zwiększanie powiększenia, tylko pod dopasowanie bagnetu. Kolejna pułapka to mylenie makro z dużym zoomem: teleobiektyw z dużą ogniskową przybliża obiekt w kadrze, ale jeśli nie ma odpowiednio małej minimalnej odległości ostrzenia albo specjalnej skali makro, nie spełni roli w klasycznej makrofotografii. Dobra praktyka branżowa mówi jasno: jeśli chcesz zrobić makro zwykłym obiektywem, szukasz w pierwszej kolejności pierścieni pośrednich lub dedykowanych soczewek zbliżeniowych, a nie zwykłych filtrów czy adapterów do innych szkieł.