W aparatach cyfrowych pomiar natężenia światła w centrum kadru określany jest jako pomiar
Pomiar punktowy jest właściwą odpowiedzią, bo w tym trybie aparat mierzy jasność tylko z bardzo małego fragmentu kadru, najczęściej właśnie ze środka albo z punktu powiązanego z aktywnym polem AF, zależnie od modelu aparatu. W praktyce chodzi o to, że światłomierz nie analizuje całej sceny, tylko mały wycinek, zwykle kilka procent powierzchni obrazu. To bardzo przydatne, gdy główny motyw ma inną jasność niż tło, na przykład twarz fotografowana pod światło, jasny księżyc na ciemnym niebie albo aktor na scenie oświetlony reflektorem. Moim zdaniem to jeden z tych trybów, który naprawdę uczy świadomej ekspozycji, bo trzeba wiedzieć, w co celujemy pomiarem. Dobra praktyka jest taka, żeby mierzyć światło na najważniejszym elemencie zdjęcia, a potem ewentualnie użyć blokady ekspozycji AE-L albo korekty ekspozycji. Pomiar centralnie ważony też mocniej traktuje środek kadru, ale nadal bierze pod uwagę większą część obrazu, więc nie jest tak precyzyjny jak punktowy.
W tym pytaniu łatwo pomylić kilka trybów pomiaru ekspozycji, bo wszystkie dotyczą pracy światłomierza w aparacie cyfrowym. Pomiar wielopunktowy i matrycowy analizują wiele obszarów kadru jednocześnie. Aparat porównuje jasność różnych fragmentów sceny, często korzysta też z danych o kolorze, kontraście, odległości ostrzenia i rozpoznawaniu motywu. Taki tryb jest bardzo wygodny w typowych sytuacjach, na przykład podczas fotografowania krajobrazu, reportażu czy zdjęć rodzinnych, ale nie oznacza pomiaru tylko w centrum kadru. To raczej automatyczna analiza całej sceny, a nie precyzyjne sprawdzenie jednego małego miejsca. Centralnie ważony bywa najbardziej podchwytliwy, bo faktycznie środek kadru ma w nim większe znaczenie. Różnica jest jednak zasadnicza: ten tryb nadal mierzy dużą część obrazu i tylko nadaje centrum większą wagę. Nie izoluje małego punktu. Typowy błąd myślowy polega na tym, że słowo centrum kojarzy się od razu z centralnie ważonym, ale w pytaniu chodzi o pomiar natężenia światła w konkretnym, małym obszarze środka kadru. To właśnie charakterystyka pomiaru punktowego. W praktyce, gdy fotografujesz osobę na tle jasnego okna, matrycowy może przyciemnić twarz, centralnie ważony trochę pomoże, ale punktowy pozwoli zmierzyć światło dokładnie z twarzy. Z mojego doświadczenia, ta różnica jest ważna szczególnie w trudnym oświetleniu, gdzie automatyka aparatu lubi się zwyczajnie pogubić.