Właśnie tak się to robi w praktyce! W fotografii krajobrazowej, gdzie priorytetem bardzo często jest uzyskanie dużej głębi ostrości (czyli żeby ostre były zarówno obiekty blisko, jak i daleko od aparatu), typowym zabiegiem jest domknięcie przysłony do wyższych wartości, takich jak f/11. Oczywiście, im większa liczba przysłony, tym mniej światła dostaje się do matrycy, więc żeby zdjęcie nie wyszło za ciemne, musisz skompensować to dłuższym czasem naświetlania. W tym przykładzie, jeśli zamykasz przysłonę z f/5,6 na f/11 (co oznacza dwa stopnie przysłony), to musisz wydłużyć czas naświetlania z 1/125 s do 1/30 s. To pozwala zachować identyczną ekspozycję i jednocześnie zwiększyć głębię ostrości, co jest bardzo ważne np. podczas fotografowania gór, jezior czy szerokich panoram. To podejście to absolutny fundament w pracy każdego krajobrazowca. Moim zdaniem warto pamiętać też o ograniczeniach – przy długim czasie naświetlania lepiej użyć statywu, żeby nie poruszyć zdjęcia. No i jeśli słońce mocno świeci, może przydać się filtr ND, bo czasami nawet 1/30 s to już chwilami za długo. To, co zrobiłeś, to klasyczny przykład tzw. zasady wzajemności – jeśli zmieniasz jeden z parametrów ekspozycji, musisz odpowiednio dostosować pozostałe, żeby ilość światła padającego na matrycę się nie zmieniła. Bardzo przydatna umiejętność, szczególnie w terenie.
W temacie ekspozycji często powtarza się schematyczne myślenie, że wystarczy po prostu domknąć przysłonę, by zwiększyć głębię ostrości i już wszystko będzie super. Ale to niestety nie działa tak prosto, bo każda zmiana parametru ekspozycji – czasu, przysłony czy ISO – wpływa na jasność zdjęcia. Częsty błąd to ustawienie wyższej wartości przysłony (np. f/16 czy nawet f/22), ale bez odpowiedniej kompensacji czasem naświetlania. Wtedy zdjęcie wychodzi po prostu za ciemne – matryca dostaje mniej światła, a cała ekspozycja się sypie. Spotykam się też z mylnym przekonaniem, że samo wydłużenie czasu naświetlania do 1/30 s przy przysłonie f/16 wystarczy. To znów nie działa, bo każde domknięcie przysłony o jeden stopień to dwukrotne zmniejszenie ilości światła – zamiana z f/5,6 na f/16 to aż trzy stopnie i wymaga znacznie dłuższego czasu, niż tylko jedno przesunięcie migawki. Z drugiej strony, pozostawienie czasu 1/125 s przy mocno domkniętej przysłonie daje bardzo niedoświetlone fotografie. Wielu początkujących fotografów gubi się tu, bo liczą, że ostrość "załatwi" wszystko, a światło jakoś się wyciągnie potem w programie graficznym. Z mojego doświadczenia wynika, że rzadko kończy się to dobrze – zdjęcia robią się ziarniste, zniekształca się kolorystyka. Poprawne podejście polega zawsze na zachowaniu tzw. równowagi ekspozycji: wzrost liczby przysłony musi być zrównoważony odpowiednio dłuższym czasem naświetlania. Praca z ekspozycją to nie tylko teoria, ale bardzo praktyczne umiejętności – dobrze rozumiana pozwala wyciągnąć maksimum z każdego kadru. Warto ćwiczyć te zmiany parametrami w terenie, bo wtedy najlepiej widać, jak światło, głębia i ostrość grają ze sobą na zdjęciu.