Statyw z głowicą to absolutna podstawa, jeśli chodzi o fotografowanie przy dłuższych czasach ekspozycji. W praktyce chodzi o to, że im dłużej migawka pozostaje otwarta, tym większe ryzyko, że nawet minimalny ruch aparatu spowoduje nieostre zdjęcie, czyli tak zwane poruszenie. Statyw – najlepiej właśnie ze stabilną głowicą – eliminuje ten problem, bo utrzymuje aparat w absolutnym bezruchu przez cały okres naświetlania. To nie jest przypadkowe zalecenie, w zasadzie w każdej publikacji branżowej dotyczącej technik fotograficznych (czy to książki, czy poradniki internetowe) statyw uznawany jest za pierwsze i najważniejsze narzędzie w fotografii nocnej, krajobrazowej czy produktowej. Do tego dochodzą takie triki jak korzystanie z samowyzwalacza czy wężyka spustowego, żeby nawet dotyk palca nie wprowadził drgań. Często na planie zdjęciowym korzysta się z profesjonalnych statywów z głowicami kulowymi, bo pozwalają one bardzo precyzyjnie ustawić kadr, a sprzęt jest stabilny nawet w trudnych warunkach terenowych. Moim zdaniem, jeśli ktoś poważnie myśli o robieniu zdjęć przy słabym świetle czy z długim czasem, to bez porządnego statywu ani rusz. Warto o tym pamiętać, bo to taki fotograficzny fundament, bez którego ciężko osiągnąć dobre efekty.
Wiele osób zaczynających przygodę z fotografią sądzi, że wystarczy skorzystać z różnych akcesoriów, by uniknąć poruszenia na zdjęciu przy długiej ekspozycji. Adapter czy konwerter to często mylone pojęcia, ale nie mają one żadnego wpływu na stabilność aparatu podczas naświetlania. Adaptery służą raczej do montowania obiektywów innych systemów czy akcesoriów, a konwertery zmieniają np. ogniskową lub powiększenie – żadne z nich nie zapobiegają drganiom podczas fotografowania. Lampę błyskową z kolei często traktuje się jako uniwersalne rozwiązanie na słabe światło, ale to jest trochę pułapka – błysk może zamrozić ruch tylko w specyficznych sytuacjach i nie zawsze sprawdzi się przy długim czasie ekspozycji, zwłaszcza na zewnątrz albo gdy nie chcemy ingerować w naturalne oświetlenie. Typowym błędem jest przekonanie, że do każdej sytuacji wystarczy dołożyć lampę błyskową i wszystko będzie ostre – a to tak nie działa. Nawet najlepsza lampa nie zastąpi mechanicznej stabilizacji aparatu w przypadku zdjęć z długą migawką, np. nocnych pejzaży czy fotografii wnętrz. W branży od lat panuje jednoznaczna zasada: jeśli czas ekspozycji przekracza 1/60 sekundy (a przy dłuższych ogniskowych nawet szybciej), to statyw staje się obowiązkowy. Praktyka pokazuje, że lekceważenie tej podstawowej zasady kończy się rozczarowującymi, rozmazanymi zdjęciami, niezależnie od użytego sprzętu dodatkowego.