HDR, czyli High Dynamic Range, polega na połączeniu kilku zdjęć tej samej sceny, ale zrobionych przy różnych ustawieniach ekspozycji, żeby uzyskać obraz z bogatszymi szczegółami zarówno w cieniach, jak i w jasnych partiach. Najlepszą praktyką jest wykonywanie tych zdjęć w formacie RAW, bo to daje największą elastyczność podczas późniejszej obróbki – RAW zapisuje dużo więcej informacji o obrazie niż JPEG i nie traci jakości przy edycji. Stosowanie bracketingu ekspozycji (czyli celowego zmieniania wartości ekspozycji między kolejnymi zdjęciami) pozwala uchwycić pełen zakres tonalny sceny. W profesjonalnej fotografii HDR często korzysta się właśnie z kilku (zwykle od 3 do 7, ale nawet do 10) plików RAW, które następnie łączy się w specjalnym oprogramowaniu. Moim zdaniem, trudno przecenić zalety tego podejścia – taki workflow daje mnóstwo swobody w postprodukcji i pozwala osiągnąć naprawdę naturalnie wyglądające efekty, a nie przesadzone HDR-ki. Warto też pamiętać, że większość aparatów pozwala automatycznie zrobić serię zdjęć z różnymi ekspozycjami właśnie w trybie RAW, więc nie trzeba się bawić w ręczne ustawianie każdego parametru. To już taka branżowa oczywistość, że chcąc mieć prawdziwy HDR, zaczynamy od RAW i bracketingu ekspozycji.
Często można się pomylić, myśląc, że HDR da się uzyskać praktycznie każdym trybem seryjnego fotografowania, jednak w praktyce liczy się głównie odpowiedni materiał wyjściowy i właściwa technika. Bracketing ostrości, choć przydatny w makrofotografii czy focus stacking, nie ma zastosowania w HDR, bo HDR polega na różnicowaniu ekspozycji, a nie głębi ostrości. Z kolei poleganie na formacie JPEG znacząco ogranicza możliwość późniejszej edycji – JPEG od razu kompresuje i upraszcza dane, przez co zakres tonalny i detale w światłach czy cieniach są z góry ograniczone. To powoduje, że przy łączeniu takich plików mogą pojawiać się artefakty lub nienaturalne przejścia tonalne. Często spotykam się też z przekonaniem, że wystarczy zwykły bracketing, bez względu na format, ale niestety – w branżowych workflow RAW jest absolutnym standardem, zwłaszcza jeśli zależy nam na profesjonalnym, wysokiej jakości efekcie. Nawet jeśli aparat umożliwia automatyczny bracketing ekspozycji w JPEG, te pliki nie dadzą takiej swobody w wyciąganiu szczegółów podczas edycji, jak RAW. Takie uproszczenie to częsty błąd początkujących, którzy chcą szybko uzyskać efekt HDR, nie zwracając uwagi na ograniczenia formatu. Z mojego doświadczenia, jeśli naprawdę zależy nam na jakości i naturalnym efekcie HDR, trzeba postawić na RAW i bracketing ekspozycji. Reszta metod to raczej kompromis albo rozwiązanie na szybko, kiedy akurat nie mamy innej opcji.