Odpowiedź jest trafna, bo właśnie taki układ świateł – symetryczne ustawienie dwóch lamp po bokach obiektu – jest klasycznym przykładem oświetlenia stosowanego do uzyskania równomiernego oświetlenia powierzchni fotografowanego przedmiotu. W praktyce taki schemat spotykany jest szeroko w fotografii produktowej, archiwizacyjnej czy dokumentacyjnej, gdzie najważniejsze jest, żeby detale były dobrze widoczne, a cienie i refleksy minimalne. Równomierne światło pozwala uniknąć nadmiernych kontrastów, które mogłyby ukryć istotne szczegóły – to bardzo istotne np. przy fotografowaniu dokumentów, ilustracji, obrazów czy wszelkich płaskich obiektów do celów reprodukcyjnych. Moim zdaniem to też najlepszy wybór, gdy komuś zależy na naturalnym odwzorowaniu kolorów i faktury bez niepotrzebnych efektów artystycznych. Takie ułożenie lamp pozwala zbalansować światło, osłabić lub nawet zupełnie wyeliminować cienie, co jest zgodne ze standardami m.in. w muzealnictwie czy digitalizacji zbiorów. Warto pamiętać, że w praktyce czasem korzysta się także z dyfuzorów czy softboxów do uzyskania jeszcze łagodniejszego światła.
Schemat przedstawiony na rysunku to typowy przykład ustawienia oświetlenia, które służy uzyskaniu jak najbardziej równomiernego światła na powierzchni fotografowanego obiektu. Zwiększenie kontrastu szczegółów czy podkreślenie kształtu zwykle uzyskuje się przez światło boczne lub kierunkowe, gdzie lampa ustawiona jest pod kątem do obiektu, a cienie stają się bardziej widoczne. Wówczas na powierzchni pojawiają się mocniejsze przejścia tonalne i wyraźniejsze kontury, ale kosztem równomierności na całości zdjęcia. Podobnie jeśli chodzi o podkreślenie faktury – tutaj największą rolę odgrywa światło boczne, często stosunkowo twarde, które wydobywa wypukłości i zagłębienia, czyniąc strukturę powierzchni bardziej widoczną gołym okiem. Moim zdaniem to dość częsty błąd myślowy, że każde mocne doświetlenie to automatycznie podkreślenie detalu czy faktury – w rzeczywistości przy dwóch lampach ustawionych symetrycznie światło się „wyrównuje” i niweluje większość cieni, a więc i efekt wydobywania faktury czy kształtu zostaje mocno ograniczony. Z mojego doświadczenia w fotografii technicznej wynika, że ten układ najlepiej sprawdza się przy dokumentacji, gdzie nadrzędna jest neutralność odwzorowania, a wszelkie efekty wynikające z modelowania światłem są wręcz niepożądane. Profesjonalne standardy branżowe zalecają takie ustawienie zwłaszcza wtedy, gdy priorytetem jest wierne oddanie oryginalnych kolorów i szczegółów bez zaburzania ich przez cienie czy nadmierny kontrast.