Prawidłowo – w tym przykładzie wykorzystuje się filtr z grupy „Formowanie”, bo chodzi o lokalne zniekształcenie fragmentu obrazu, a nie o zmianę koloru czy dodanie efektu dekoracyjnego. W typowych programach do grafiki rastrowej, takich jak Adobe Photoshop czy GIMP, wszystkie narzędzia typu Liquify/Przekształcanie w płyn (ang. Liquify) są właśnie zaliczane do formowania. Pozwalają one „przepychać” piksele, wyginać obiekty, zwężać, rozszerzać, tworzyć faliste kształty – dokładnie tak, jak na zdjęciu, gdzie proste instrumenty zostały wygięte w fantazyjne fale. Z mojego doświadczenia filtr formowania jest jednym z najczęściej używanych przy retuszu sylwetki, wyginaniu tkanin, poprawianiu kształtu przedmiotów, a nawet przy tworzeniu lekkich efektów komiksowych. Dobrą praktyką jest zawsze pracować na kopii warstwy, bo formowanie jest mocno destrukcyjne – łatwo „przedobrzyć” i otrzymać nienaturalny efekt. Warto też korzystać z miękkiego pędzla i mniejszego nacisku, przesuwać piksele stopniowo, zamiast robić drastyczne ruchy. W branży przyjmuje się, że takie deformacje powinny nadal wyglądać wiarygodnie, chyba że świadomie robimy grafikę surrealistyczną lub reklamową, gdzie realizm nie jest priorytetem. Ten filtr jest klasycznym narzędziem do kreatywnego kształtowania obrazu i dokładnie do tego został użyty na przedstawionej fotografii.
W tym zadaniu łatwo pomylić różne grupy filtrów, bo nazwy brzmią dość podobnie, a w praktyce wszystkie „coś” robią z obrazem. Jednak efekt widoczny na zdjęciu po obróbce to typowe lokalne zniekształcenie geometrii, czyli ingerencja w kształt obiektów, a nie w ich styl, kolor czy perspektywę. Dlatego wybór filtrów takich jak stylizacja, punkt zbiegu czy fragmentacja jest mylący. Filtry stylizujące w programach typu Photoshop czy GIMP służą głównie do nadawania zdjęciu określonego charakteru: imitacja malarstwa, szkicu, efektu wyostrzonych krawędzi, plakatowania, mozaiki itp. One zazwyczaj nie wyginają obiektów w przestrzeni, tylko przeliczają piksele pod kątem koloru, kontrastu i krawędzi. Zdjęcie dalej ma te same proste linie, tylko wygląda „artystycznie” albo bardziej graficznie – to zupełnie inna kategoria modyfikacji niż ta pokazana na ilustracji. Pojęcie punktu zbiegu kojarzy się z perspektywą. W grafice rastrowej narzędzia związane z perspektywą pozwalają na korektę zniekształceń obiektywu, ustawienie siatki perspektywicznej, dopasowanie obiektów do linii zbiegu. To jest przydatne przy poprawianiu krzywych ścian budynków czy prostowaniu zdjęć architektury, ale nie służy do falowania pojedynczych elementów jak te instrumenty. Tu perspektywa sceny praktycznie się nie zmienia, zmienia się tylko kształt samych przedmiotów. Fragmentacja z kolei sugeruje rozbijanie obrazu na części, tworzenie efektu rozczłonkowania, pęknięcia, rozsypania w kawałki. Można to osiągnąć np. filtrami typu mozaika, szkło, rozbicie, albo poprzez pracę na wielu warstwach i maskach. Taki zabieg nie powoduje płynnego wygięcia obiektu, tylko raczej jego „rozsypanie” lub podział na segmenty. Typowy błąd myślowy przy tego typu pytaniach polega na skupieniu się na samej nazwie filtra zamiast na tym, jaki rodzaj przekształcenia faktycznie widać: czy zmienia się kształt (geometria), czy wygląd powierzchni (styl), czy może sposób patrzenia (perspektywa). Tutaj cała magia polega na deformacji kształtu, czyli właśnie na formowaniu, a nie na stylizacji, perspektywie czy fragmentowaniu obrazu.