Prawidłowo: ilustracja pokazuje klasyczny podział diagonalny. Widać dwie przekątne kadru oraz dodatkowe linie biegnące od narożników do przeciwległych boków. Klucz w tej zasadzie jest taki, że najważniejsze elementy zdjęcia, krawędzie obiektów czy kierunek ruchu układają się wzdłuż tych ukośnych linii. Na grafice dziób i nogi ptaka oraz linia grzbietu bardzo ładnie wpisują się właśnie w te diagonale. Dzięki temu kadr wygląda dynamicznie i „prowadzi oko” widza po obrazie, zamiast zostawiać wszystko w nudnym centrum. W fotografii i obróbce bitmap w programach typu Photoshop, GIMP, Lightroom czy Camera Raw podział diagonalny jest jedną z dostępnych siatek kadrowania – obok trójpodziału, złotego podziału czy spirali Fibonacciego. Moim zdaniem warto się przyzwyczaić do przełączania tych nakładek i świadomego wybierania, która najlepiej pasuje do konkretnego ujęcia. Diagonal dobrze sprawdza się przy zdjęciach z mocnym kierunkiem: ptaki na gałęzi, człowiek idący po skosie ulicy, linie torów kolejowych, krawędzie budynków fotografowanych z perspektywy żabiej czy drogi uciekające w dal. W praktyce zawodowej fotografów i grafików jest to jedna z zalecanych metod kompozycji przy kadrowaniu sportu, reportażu i przyrody, bo podkreśla ruch i napięcie w kadrze. W projektach komercyjnych – ulotkach, banerach, layoutach stron – podobna diagonalna kompozycja często jest stosowana, żeby nadać projektowi więcej energii i wizualnego „kopa”, więc rozumienie tej zasady przydaje się nie tylko przy samym fotografowaniu, ale też przy późniejszym montażu i retuszu bitmap.
Na ilustracji widać siatkę ukośnych linii, które przecinają się w narożnikach i po bokach kadru – to jest typowy podział diagonalny, a nie złoty podział, złota spirala czy zwykły trójpodział. Łatwo tu wpaść w pułapkę skojarzeń: skoro coś wygląda na siatkę kompozycyjną, to wielu osobom od razu przychodzi do głowy reguła trójpodziału. Tymczasem w trójpodziale mamy dwie linie pionowe i dwie poziome, dzielące obraz na dziewięć prostokątnych pól. Nie ma tam żadnych przekątnych, a punkty mocne leżą na przecięciach tych prostych linii. W większości aparatów i programów graficznych ta siatka jest najprostsza i najczęściej używana, ale wizualnie wygląda zupełnie inaczej niż to, co widać na obrazku. Złoty podział z kolei opiera się na proporcji 1:1,618 i jego siatka to też układ linii pionowych i poziomych, tylko przesuniętych nieco inaczej niż w trójpodziale. Czasem pojawiają się prostokąty o różnych rozmiarach, ale nadal nie ma tam charakterystycznych przekątnych tworzących litery X. Złota spirala idzie jeszcze dalej: to krzywa przypominająca muszlę lub spiralę ślimaka, wpisana w kolejne prostokąty o proporcjach złotego podziału. W wielu programach do obróbki zdjęć można ją włączyć jako nakładkę kadrowania – od razu widać wtedy zaokrągloną linię, a nie proste ukośne od narożnika do narożnika. Błąd polega często na tym, że użytkownik patrzy tylko ogólnie: „o, jest jakaś siatka, pewnie chodzi o złoty podział”, zamiast dokładnie przeanalizować kształt i przebieg linii. W podziale diagonalnym akcent idzie właśnie na przekątne kadru i linie wychodzące z narożników, którymi prowadzimy ważne elementy kompozycji. Dlatego, jeśli widzisz czyste X i linie po skosie, a brak pionów i poziomów dzielących kadr na prostokąty, to nie jest ani trójpodział, ani złota spirala, tylko właśnie diagonalna zasada kadrowania, często stosowana w fotografii reportażowej, przyrodniczej i w dynamicznych kompozycjach grafiki rastrowej.