Poprawnie wskazano projektor multimedialny jako urządzenie, które nie może być źródłem pozyskania cyfrowych materiałów filmowych. Kluczowa jest tutaj różnica między urządzeniami rejestrującymi a odtwarzającymi. Smartfon, kamera cyfrowa i aparat bezlusterkowy mają wbudowane matryce światłoczułe (sensor, np. CMOS lub CCD), które zamieniają obraz optyczny na sygnał cyfrowy. Dzięki temu mogą nagrywać wideo, zapisywać je w plikach takich jak MP4, MOV czy AVCHD i przekazywać dalej do montażu, archiwizacji lub publikacji. Projektor multimedialny działa odwrotnie – nie rejestruje obrazu, tylko go wyświetla. Przyjmuje gotowy strumień wideo z komputera, odtwarzacza, konsoli, pendrive’a itd. i za pomocą lampy, lasera lub LED oraz układu optycznego rzutuje go na ekran lub ścianę. Z punktu widzenia procesu produkcji materiałów wideo projektor jest więc elementem prezentacji, a nie produkcji. W praktyce branżowej źródłami materiału filmowego są zawsze urządzenia nagrywające: kamery, aparaty, drony, rejestratory zewnętrzne, smartfony. Projektor może co najwyżej służyć do kontroli podglądu, prezentacji klientowi, prowadzenia szkolenia czy projekcji na wydarzeniu, ale nie dostarczy surowego pliku wideo, z którym da się dalej pracować w programach do montażu typu Adobe Premiere Pro, DaVinci Resolve czy Final Cut. Moim zdaniem warto sobie zapamiętać prostą zasadę: jeśli urządzenie ma obiektyw i matrycę zapisującą obraz, to może być źródłem materiału filmowego; jeśli tylko wyświetla sygnał z zewnątrz, to już nie. W profesjonalnych workflow projektor jest traktowany jak monitor podglądowy w dużej skali, a nie jak kamera, więc nie pojawia się w żadnym etapie rejestracji materiału, tylko w etapie prezentacji i dystrybucji.
W tym zadaniu często miesza się dwie zupełnie różne role urządzeń: rejestrowanie obrazu i jego odtwarzanie lub prezentację. To jest taki typowy błąd myślowy: skoro na czymś „widać film”, to może to też „robić film”. Niestety technicznie to tak nie działa. Smartfon jest dziś pełnoprawną kamerą cyfrową. Ma matrycę światłoczułą, obiektyw, układ przetwarzania obrazu i oprogramowanie, które koduje wideo do formatów takich jak MP4 (H.264, H.265). To jest normalne źródło materiału filmowego wykorzystywane w social media, reportażach, a nawet w prostych produkcjach komercyjnych. Z mojego doświadczenia w wielu małych studiach smartfony są używane jako dodatkowe kamery. Podobnie kamera cyfrowa – to jej podstawowe zadanie. Urządzenie tego typu jest projektowane właśnie do rejestracji ruchomego obrazu, z możliwością ustawiania parametrów ekspozycji, balansu bieli, klatkażu, profili obrazu. Materiał z takiej kamery trafia potem do montażu, kolor korekcji, kompresji i publikacji. Aparat bezlusterkowy też jak najbardziej może nagrywać wideo, często w bardzo wysokiej jakości. W branży jest standardem, że bezlusterkowce służą jednocześnie jako aparaty fotograficzne i kamery filmowe – zwłaszcza przy produkcjach YouTube, reklamach, teledyskach. Wielu filmowców bazuje właśnie na bezlusterkowcach ze względu na wymienną optykę, duże matryce i dobrą plastykę obrazu. Projektor multimedialny natomiast nie ma ani matrycy rejestrującej obraz, ani mechanizmu zapisu wideo. Jego zadaniem jest wyświetlanie sygnału dostarczonego z zewnątrz – z komputera, odtwarzacza, konsoli. On nie tworzy nowego pliku wideo, nie rejestruje rzeczywistości, tylko rzutuje już istniejący materiał. Nawet jeśli podłączymy do niego pendrive z filmem, projektor jedynie odtwarza dane, ale nie jest źródłem ich powstania. W dobrych praktykach produkcji multimediów zawsze rozróżnia się urządzenia capture (nagrywające) od device output (wyświetlające). Pomylenie tych ról powoduje właśnie takie błędne wnioski, że każde urządzenie „od filmu” może też film tworzyć. Tutaj poprawne myślenie to: źródłem materiału filmowego jest tylko to, co potrafi ten materiał nagrać i zapisać w postaci pliku lub strumienia, a nie to, co tylko go pokazuje na ekranie.