Poprawnie wskazany został Adobe Premiere, bo jest to typowy, profesjonalny program do montażu wideo, czyli tzw. nieliniowej edycji wideo (NLE – Non Linear Editing). Właśnie w takim środowisku łączy się różne źródła: zdjęcia, krótkie klipy filmowe, nagrania z telefonu, dźwięk z mikrofonu, muzykę z pliku MP3 itp. Premiere pozwala umieścić wszystkie te elementy na osi czasu (timeline), przycinać je, ustawiać kolejność, dodawać przejścia, efekty wizualne oraz korekcję kolorów. Możesz np. zrobić pokaz slajdów ze zdjęć z wakacji, wstawić między nie fragmenty nagranego filmu, podłożyć muzykę i lektora, a na końcu wyeksportować całość jako gotowy film w formacie MP4 w rozdzielczości Full HD lub 4K. Z mojego doświadczenia w branży multimedialnej Adobe Premiere jest jednym z najczęściej używanych narzędzi w studiach postprodukcyjnych, telewizji internetowej i przy produkcji materiałów na YouTube czy social media. Program obsługuje standardowe kodeki i formaty wideo (H.264, HEVC, ProRes – zależnie od konfiguracji), a także sekwencje zdjęć i grafiki w formatach takich jak JPG, PNG, PSD. Dobrą praktyką jest przygotowanie zdjęć i klipów wcześniej: odpowiednia rozdzielczość, proporcje obrazu (np. 16:9), sensowna nazwa plików. Potem w Premiere układa się to w logiczną historię, dodaje napisy, logo, efekty dźwiękowe i na końcu eksportuje w ustawieniach dopasowanych do medium docelowego, np. YouTube 1080p. Właśnie takie kompleksowe podejście do montażu – łączenie zdjęć, wideo, grafiki i dźwięku – odróżnia Premiere od programów typowo audio lub stricte graficznych.
W tym zadaniu kluczowe jest rozróżnienie, do czego służą konkretne programy i jaki typ mediów potrafią obsłużyć w sposób kompleksowy. W montażu filmu, który ma się składać zarówno ze zdjęć, jak i z materiału wideo, potrzebne jest narzędzie do nieliniowej edycji wideo, czyli program z osią czasu, wieloma ścieżkami, możliwością mieszania różnych formatów multimedialnych i eksportu do standardowych formatów filmowych. Typowym błędem jest mylenie dowolnego programu „multimedialnego” albo „graficznego” z pełnoprawnym edytorem wideo. Audacity to bardzo popularny, darmowy program, ale służy wyłącznie do edycji dźwięku. Można w nim nagrywać głos, ciąć ścieżki audio, stosować efekty typu kompresor, equalizer, redukcja szumów, miksować kilka źródeł dźwięku. Nie ma jednak obsługi obrazu – ani zdjęć, ani klipów wideo – więc nie da się w nim zmontować filmu w sensie wizualnym. Co najwyżej można przygotować ścieżkę dźwiękową do późniejszego użycia w programie do montażu. Photopea jest z kolei edytorem grafiki rastrowej działającym w przeglądarce, czymś w rodzaju internetowego odpowiednika Photoshopa. Świetnie nadaje się do obróbki pojedynczych zdjęć, tworzenia banerów, miniaturek na YouTube, grafik do social mediów, pracy na warstwach, masek, filtrów, ale nie posiada typowego środowiska do montażu wideo. Można w nim przygotować np. planszę tytułową do filmu, ale sam film trzeba potem skleić w innym narzędziu. Adobe Bridge natomiast bywa mylony z edytorem, a tak naprawdę jest menedżerem mediów: służy do przeglądania, porządkowania, nadawania słów kluczowych, ocen i metadanych plikom zdjęć, filmów czy dokumentów. Bridge jest bardzo przydatny w dużych projektach, gdzie mamy tysiące plików, ale sam z siebie nie montuje wideo – raczej współpracuje z innymi programami Adobe, jak Photoshop czy Premiere. Typowy błąd myślowy przy takich pytaniach polega na tym, że jeśli program „obsługuje multimedia” albo „jest od Adobe”, to na pewno nadaje się do wszystkiego. W praktyce każdy z nich ma dość wąską, specjalistyczną funkcję. Przy montażu filmu łączącego zdjęcia i klipy wideo zawsze szukamy programu klasy edytora wideo, z osią czasu i eksportem do formatów filmowych, takiego jak Adobe Premiere czy inne podobne NLE. To jest właśnie poprawne podejście zgodne z branżowymi standardami pracy z multimediami.