Poprawnie wskazujesz rysunek 3 – to właśnie przykład wypełnienia siatką (Gradient Mesh) w Adobe Illustratorze. Widać tam nieregularne przejścia tonalne, jakby ktoś „wpuścił” kilka różnych odcieni żółci i zieleni w różne miejsca obiektu, a nie tylko od lewej do prawej czy od środka na zewnątrz. Na tym polega siatka: obiekt ma wewnątrz podział na węzły (punkty siatki), a każdy punkt może mieć własny kolor. Illustrator interpoluje kolory pomiędzy węzłami, tworząc bardzo płynne, organiczne przejścia. Z mojego doświadczenia narzędzie Gradient Mesh jest standardem przy ilustracjach realistycznych: np. modelowanie światła na owocach, ubraniach, ikonach 3D, a nawet przy tworzeniu pseudo-fotorealistycznych twarzy w wektorze. Fachowo mówi się, że siatka pozwala symulować cieniowanie znane z grafiki rastrowej, ale wciąż w pełni wektorowo, więc bez utraty jakości przy powiększaniu. W odróżnieniu od zwykłego gradientu liniowego czy radialnego, możesz tu kontrolować światło punktowo: dodajesz węzeł tam, gdzie chcesz refleks lub cień, przypisujesz kolor i kształtujesz krzywe Béziera siatki, żeby dopasować kierunek przejść tonalnych do formy obiektu. Branżową dobrą praktyką jest zaczynać od prostego kształtu z podstawowym kolorem, dopiero potem dodawać kolejne linie siatki, a nie robić z niej „pajęczyny” od razu, bo wtedy edycja staje się koszmarem. W workflow DTP i ilustracji wektorowej siatka jest świetnym kompromisem między kontrolą nad kolorem a zachowaniem pliku w formacie czysto wektorowym, np. w AI, EPS czy PDF/X do druku.
Rysunki 1, 2 i 4 kuszą, bo wszystkie pokazują wypełnienia, ale tylko jedno z nich jest wykonane za pomocą siatki w Illustratorze. Typowy błąd polega na utożsamianiu każdego płynnego przejścia koloru z narzędziem siatki. W praktyce w Illustratorze większość prostych efektów tonalnych robi się zwykłymi gradientami: liniowymi, radialnymi lub swatchami gradientowymi. Rysunek 1 prezentuje klasyczny gradient liniowy w skali szarości – przejście od bieli do czerni jest równomierne, przebiega w jednym kierunku i nie ma żadnych lokalnych załamań czy plam światła. To dokładnie to, co daje standardowy Linear Gradient z dwoma lub kilkoma znacznikami kolorów na suwaku. Rysunek 2 jest podobny, tylko użyto kilku kolorów RGB, ale nadal przejście jest proste, „od lewej do prawej”, co wskazuje na zwykły gradient wielokolorowy, a nie siatkę. Gradient Mesh nie tworzy tak idealnie prostych pasów – generuje raczej nieregularne chmury koloru, zależne od położenia węzłów. Z kolei rysunek 4 to jednolite wypełnienie kolorem pełnym (solid fill). Tu w ogóle nie ma mowy ani o gradiencie, ani o siatce – jest po prostu obiekt z jedną wartością koloru wypełnienia, co jest podstawowym ustawieniem w grafice wektorowej. Dobra praktyka w pracy z Illustrator’em polega na świadomym dobieraniu narzędzia: gdy potrzebujesz prostego przejścia, wybierasz gradient; gdy chcesz skomplikowanych, nieregularnych cieni i refleksów – dopiero wtedy sięgasz po Gradient Mesh. Mylenie tych technik skutkuje albo zbyt skomplikowanymi plikami (siatka tam, gdzie wystarczyłby zwykły gradient), albo zbyt prostym, płaskim efektem tam, gdzie przydałoby się bardziej malarskie cieniowanie. Warto nauczyć się rozpoznawać po samym wyglądzie, czy wypełnienie powstało z siatki: jeśli przejścia są „poszarpane”, lokalne, jak w realnym malowaniu aerografem, to jest to dobra wskazówka, że użyto właśnie siatki, a nie prostego gradientu.