Prawidłowo rozpoznałeś schemat dopełniający. Na ilustracji widać koło barw z dwoma głównymi kierunkami ustawionymi dokładnie naprzeciwko siebie: z jednej strony odcienie żółci i złota, z drugiej intensywne błękity i granaty. W teorii koloru taki układ nazywa się harmonią dopełniającą, bo kolory leżą po przeciwnych stronach koła barw. W modelu HSB/HSV oznacza to mniej więcej ten sam poziom nasycenia i jasności, ale zupełnie inny kąt barwy (hue różni się o ok. 180°). W praktyce projektowej taki zestaw daje bardzo mocny kontrast – wizualnie „bije po oczach”, ale w dobrym sensie, jeśli się go świadomie użyje. Moim zdaniem to jeden z najskuteczniejszych sposobów przyciągania uwagi w plakatach, reklamach, interfejsach czy identyfikacji wizualnej. Standardowe zalecenie w brandingu i UI jest takie, żeby kolor bazowy (np. żółty) stosować na dużych płaszczyznach, a kolor dopełniający (np. niebieski) używać jako akcent: przycisk CTA, ważne linki, elementy nawigacji. Dzięki temu kontrast barwny poprawia czytelność i kieruje wzrok użytkownika dokładnie tam, gdzie chcemy. W webdesignie często łączy się kolory dopełniające z dodatkowymi odcieniami tego samego koloru (tint, shade, tone), żeby złagodzić efekt i dopasować go do standardów dostępności WCAG – zbyt czysty żółty na białym tle mógłby być mało czytelny, dlatego projektanci modyfikują jasność i nasycenie. Z mojego doświadczenia dobrze dobrany duet kolorów dopełniających potrafi „unieść” cały layout, pod warunkiem że pilnuje się proporcji: dużo koloru bazowego, mało dopełniającego, plus neutralne tło.
Na ilustracji łatwo się pomylić, bo widać kilka odcieni żółci i kilka odcieni niebieskiego, więc część osób odruchowo myśli o schemacie analogicznym albo monochromatycznym. Warto to sobie jednak spokojnie uporządkować. Schemat analogiczny opiera się na barwach leżących obok siebie na kole barw, czyli na przykład żółty, żółto‑zielony, zielony. Takie zestawienia są miękkie, spokojne, używa się ich często w tła, infografiki, projekty, gdzie ważna jest harmonia i brak agresywnego kontrastu. Na pokazanym kole barw punkty są jednak ustawione dokładnie po dwóch stronach średnicy: grupa żółci po jednej stronie i grupa niebieskości po drugiej. To nie jest już sąsiedztwo, tylko przeciwieństwo, czyli klasyczne dopełnienie. Z kolei schemat monochromatyczny polega na korzystaniu z jednego koloru i jego odmian: jaśniejszych, ciemniejszych, mniej lub bardziej nasyconych. Przykładowo różne odcienie niebieskiego od bardzo jasnego po granat. Tutaj mamy wyraźnie dwa różne kierunki barwy, więc nie spełnia to definicji układu monochromatycznego. Wreszcie harmonia achromatyczna w ogóle nie bazuje na barwach tęczy – korzysta się z bieli, czerni i szarości, ewentualnie bardzo delikatnych zbliżeń do nich. Taki schemat często widuje się w minimalistycznych layoutach, gdzie kolor pojawia się co najwyżej w małych akcentach. Na ilustracji widoczne są natomiast pełne, nasycone barwy: żółcie i błękity, więc nie można mówić o achromatyczności. Typowym błędem jest patrzenie tylko na pasek z próbkami kolorów na dole i ocenianie go „na oko”, bez odniesienia do koła barw. Dobra praktyka jest taka, żeby zawsze sprawdzić położenie punktów na kole: jeśli są obok siebie – analogiczne, jeśli jeden dominuje w wielu odcieniach – monochromatyczne, jeśli opierają się na szarościach – achromatyczne, a jeśli leżą naprzeciwko siebie – właśnie dopełniające, jak w tym zadaniu.