Odpowiedź jest trafna, bo rzeczywiście długość ogniskowej obiektywu bezpośrednio wpływa na kąt widzenia aparatu. Im krótsza ogniskowa, tym szerszy kąt widzenia – to cała magia tzw. obiektywów szerokokątnych. Przykładowo, klasyczny obiektyw 18 mm w aparacie z matrycą APS-C pozwala objąć w kadrze naprawdę szerokie sceny: krajobrazy, grupowe zdjęcia czy wnętrza. To się świetnie sprawdza też przy fotografii architektury, gdzie trudno byłoby zmieścić cały budynek na zdjęciu, mając do dyspozycji tylko długą ogniskową. Z drugiej strony, teleobiektywy, czyli obiektywy o długiej ogniskowej, mają bardzo wąski kąt widzenia – idealne do zdjęć sportowych czy przyrody, gdzie chcemy zbliżyć odległy obiekt. Tak naprawdę, moim zdaniem, zrozumienie tej zależności bardzo przyspiesza naukę praktycznej fotografii, bo pozwala szybko dobrać sprzęt do danego zastosowania. Branżowe standardy, takie jak tabela kątów widzenia dla poszczególnych ogniskowych, można znaleźć w większości podręczników i materiałów producentów sprzętu fotograficznego. Dobrą praktyką jest też zapamiętać, że dla pełnej klatki ogniskowa ok. 50 mm daje kąt widzenia zbliżony do ludzkiego oka – to taka ciekawostka, która w praktyce często się przydaje. Warto poeksperymentować w praktyce, żeby poczuć, jak bardzo zmienia się obraz przy różnych ogniskowych.
Wiele osób początkujących w fotografii myli się, sądząc, że ogniskowa i kąt widzenia nie są ze sobą powiązane lub że wraz ze wzrostem ogniskowej rośnie też kąt widzenia. Niestety to nie tak działa. Ogniskowa to odległość od środka optycznego obiektywu do matrycy, kiedy obiekt jest w ostrości – i właśnie ona, razem z rozmiarem matrycy, decyduje o tym, jak „szeroko” widzi nasz aparat. Im krótsza ogniskowa, tym kąt widzenia większy, a więc obejmujemy szerszą część sceny. To dlatego do zdjęć krajobrazowych czy wnętrz używa się obiektywów szerokokątnych. Często myli się też proporcjonalność: nie jest tak, że ogniskowa i kąt widzenia są wprost proporcjonalne – wręcz przeciwnie, są odwrotnie proporcjonalne. Im większa ogniskowa, tym bardziej zawężamy pole widzenia, czyli teleobiektywy przybliżają i kadrują wąsko. Spotkałem się też z błędnym przekonaniem, że te parametry są niezależne – to nieprawda, bo konstrukcja optyczna nie pozwala na taki brak powiązania. W praktyce złe zrozumienie tej zależności prowadzi do kiepskiego doboru sprzętu, na przykład ktoś chce objąć całą grupę ludzi, a używa teleobiektywu, przez co część osób się nie mieści w kadrze. Takie nieporozumienia są dość powszechne, zwłaszcza gdy patrzy się tylko na liczby bez praktycznego doświadczenia z różnymi obiektywami. Moim zdaniem najprościej to zrozumieć, gdy samemu spróbuje się kilku ogniskowych i zobaczy, jak zmienia się obraz – to praktyka najlepiej pokazuje, jak bardzo ogniskowa i kąt widzenia są ze sobą powiązane.