Na tym zdjęciu budynek został umieszczony dokładnie w osi kadru, co jest klasycznym przykładem kompozycji centralnej. Główny motyw – fasada domu – zajmuje środek obrazu w pionie, a linia symetrii budynku prawie pokrywa się z osią kadru aparatu. W kompozycji centralnej fotograf świadomie łamie zasadę trójpodziału i inne bardziej „dynamiczne” układy, żeby podkreślić statyczność, stabilność i równowagę sceny. Moim zdaniem przy architekturze, zwłaszcza tak symetrycznej jak tutaj, to bardzo sensowny wybór – widz od razu skupia się na bryle, detalach i rytmie okien, a nie błądzi wzrokiem po tle. W praktyce, przy fotografowaniu budynków, pomników czy frontów kościołów, kompozycja centralna jest często stosowana jako standard branżowy, szczególnie w fotografii katalogowej i dokumentacyjnej. Dobrą praktyką jest wtedy dopilnowanie, żeby piony były faktycznie pionowe (korekcja perspektywy, poziomica w aparacie, ewentualnie korekta w postprodukcji). W fotografii cyfrowej i projektach graficznych taki kadr świetnie sprawdza się też w layoutach stron www czy plakatach, bo centralny motyw łatwo połączyć z tekstem nad lub pod zdjęciem. W programach typu Photoshop czy Lightroom można włączyć siatkę kadrowania i zobaczyć, że w kompozycji centralnej środek obiektu pokrywa się z przecięciem osi kadru, a nie z liniami trójpodziału. Warto to świadomie ćwiczyć: robić tę samą scenę raz centralnie, raz według reguły trzecich i porównywać wrażenie wizualne – bardzo dobrze to wyrabia oko fotografa.
Na tym zdjęciu łatwo się pomylić, bo budynek sam w sobie jest dość symetryczny, a w kadrze pojawiają się i linie pionowe, i poziome, i skośne. To często prowadzi do błędnego skojarzenia, że skoro widać wyraźne skosy dachu, to mamy kompozycję skośną, albo skoro dom ma dwie podobne połówki, to kompozycja musi być symetryczna. W rzeczywistości pojęcia te opisują nie tyle sam obiekt, ile sposób ułożenia go w kadrze. Kompozycja skośna polega na budowaniu kadru na mocnych przekątnych – główny motyw, linie prowadzące czy horyzont biegną po skosie od jednego rogu zdjęcia do drugiego. Tutaj przekątne dachu są tylko detalem architektonicznym, a główny motyw stoi prosto i centralnie, bez wyraźnego „prowadzenia wzroku” po skosie. Podobnie z kompozycją horyzontalną: odnosi się ona do ułożenia elementów wzdłuż linii poziomej, często z mocnym akcentem horyzontu lub długich, poziomych planów. W tym kadrze horyzont jest schowany za drzewami, a bryła domu dominuje w pionie, nie w poziomie. Częsty błąd polega na tym, że jeśli coś jest po prostu fotografowane „na wprost”, to odruchowo nazywa się to kompozycją horyzontalną, bo zdjęcie jest poziome. To mylące uproszczenie – orientacja kadru (pozioma/pionowa) to co innego niż zasada kompozycji. Wreszcie kompozycja symetryczna: owszem, sam budynek ma cechy symetrii, ale kadr nie jest idealnie zbalansowany po lewej i prawej stronie. Po prawej widzimy mniejszą przybudówkę i inne proporcje dachu, tło z drzew też nie tworzy lustrzanego odbicia. Symetria obiektu nie oznacza automatycznie symetrii kadru. Tutaj kluczowe jest to, że fotograf ustawił główny motyw dokładnie w centrum, traktując go jak dominujący element osiowy. To jest właśnie sedno kompozycji centralnej: środek kadru zajmuje najważniejszy obiekt, a reszta pełni rolę tła i kontekstu, nawet jeśli w tle pojawiają się różne linie skośne czy poziome.