Prawidłowo wskazana odpowiedź dobrze oddaje ideę retuszu miejscowego. Retusz miejscowy w grafice rastrowej polega właśnie na usuwaniu lub korygowaniu zbędnych elementów z obrazu przy jednoczesnym zachowaniu ciągłości tła, faktur, krawędzi i oświetlenia. Chodzi o to, żeby po ingerencji nie było widać śladów manipulacji – obraz ma wyglądać naturalnie, jakby dany obiekt nigdy tam nie istniał. W praktyce stosuje się do tego narzędzia takie jak: stempel (clone stamp), pędzel korygujący (healing brush), spot healing, patch tool czy funkcje typu „Content-Aware Fill” w Photoshopie. One wszystkie pracują na poziomie pikseli i próbują dopasować kolorystykę, ziarno, kontrast oraz strukturę do otoczenia. W branżowych standardach retusz miejscowy jest podstawą przy obróbce zdjęć produktowych, fotografii portretowej, modowej, a nawet dokumentacyjnej, o ile dopuszcza to etyka danego zastosowania. Usuwa się np. kurz z matrycy, drobne skazy na skórze, śmieci na chodniku, kabel w tle, znaki drogowe czy przypadkowych przechodniów. Moim zdaniem kluczowe jest to, że retusz miejscowy nie zmienia kompozycji zdjęcia w sensie dodawania nowych elementów z innych plików, tylko „czyści” to, co już jest, tak żeby obraz był bardziej czytelny i estetyczny. Dobra praktyka mówi też, żeby nie przesadzać – jeśli po powiększeniu 100% widać powtarzające się wzory sklonowanych fragmentów, to znaczy, że retusz jest wykonany słabo. Profesjonalnie wykonany retusz miejscowy jest praktycznie niewidoczny dla laika, a nawet dla wielu doświadczonych odbiorców, właśnie dzięki zachowaniu ciągłości obrazu i spójności wszystkich detali.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie odpowiedzi dotyczą jakiejś formy obróbki obrazu, ale tylko jedna opisuje konkretnie retusz miejscowy. Skalowanie elementów obrazu, czyli zmiana ich rozmiaru, to operacja geometryczna, a nie retusz. Można oczywiście przeskalować fragment bitmapy, ale wtedy mówimy bardziej o transformacji, kadrowaniu, dopasowaniu do layoutu, a nie o usuwaniu defektów czy niechcianych obiektów. Retusz miejscowy nie polega na powiększaniu lub pomniejszaniu, tylko na modyfikacji pikseli tak, aby „zniknął” niepożądany detal, przy zachowaniu naturalnego wyglądu otoczenia. Ustawianie siatek i prostowanie obrazu też bywa mylące. Siatki (grid, linie pomocnicze, linie prowadzące) służą głównie do precyzyjnego pozycjonowania, wyrównywania elementów i kontroli perspektywy. Prostowanie zdjęcia to korekta przechyłu horyzontu, pionów lub zniekształceń obiektywu. To są narzędzia do korekcji geometrii i kompozycji, natomiast retusz miejscowy dotyka zawartości obrazu – tego, co widać, a nie tylko jak to jest ustawione. Z mojego doświadczenia wielu uczniów myli też retusz z fotomontażem. Fotomontaż polega na łączeniu fragmentów z co najmniej dwóch bitmap, czyli na tworzeniu nowej sceny z kilku źródeł: dodawaniu obiektów, zmienianiu tła, łączeniu różnych zdjęć w jeden obraz. To już jest bardziej kompozycja kreatywna niż delikatna korekta. Retusz miejscowy jest zazwyczaj subtelny, ma „naprawić” obraz, a nie go całkowicie przebudować. Błąd myślowy często polega na tym, że skoro coś robi się w Photoshopie czy GIMP-ie, to wszystko wrzuca się do jednego worka „retusz”. Tymczasem w profesjonalnych workflow odróżnia się precyzyjnie: korekcje geometryczne, korekcje globalne (jasność, kontrast, kolor), fotomontaż i właśnie retusz miejscowy, który skupia się na lokalnych, punktowych poprawkach. Rozróżnianie tych pojęć jest ważne, bo pozwala świadomie dobierać narzędzia i techniki do konkretnego zadania, zamiast działać na wyczucie.