Równoległa technika montażu polega na przeplataniu co najmniej dwóch wątków, które dzieją się w różnych miejscach, ale w tym samym czasie. Kluczowe są tu dwie rzeczy: różne przestrzenie i jednoczesność akcji. Montażysta zestawia ujęcia z jednego wątku z ujęciami z drugiego (czasem nawet trzeciego), tak żeby widz miał poczucie, że wydarzenia dzieją się równolegle. Z mojego doświadczenia to jedna z podstawowych technik budowania napięcia dramatycznego i poczucia upływu czasu w filmie czy wideo. W praktyce wygląda to np. tak: w jednym wątku widzimy bohatera, który biegnie, żeby zdążyć na pociąg, a w drugim – zbliżenie na odliczający zegar na peronie i zbliżenia na ruszające już drzwi wagonu. Oba wątki są montowane na przemian, a widz intuicyjnie rozumie, że wszystko to ma miejsce w tym samym czasie, tylko w innych miejscach. W montażu wideo i animacji komputerowej taka technika jest standardem, szczególnie w scenach akcji, pościgach, ratowaniu kogoś „w ostatniej chwili” albo przy pokazaniu kilku bohaterów działających równolegle. Dobrą praktyką jest dbanie o czytelność – przejścia między wątkami nie mogą być zbyt chaotyczne, warto stosować powtarzalny rytm cięć, podobne kadrowanie, czasem charakterystyczny dźwięk lub motyw muzyczny, żeby widz się nie gubił. W animacji i multimediach edukacyjnych też można użyć montażu równoległego, np. pokazując jednocześnie proces w dwóch różnych miejscach systemu: ekran użytkownika i serwer, albo dwa różne punkty widzenia na jedno zdarzenie. Moim zdaniem znajomość tej techniki bardzo pomaga przy projektowaniu bardziej złożonych materiałów wideo, bo pozwala opowiadać kilka historii naraz bez wydłużania czasu trwania filmu.
Równoległy montaż filmowy bywa często mylony z innymi technikami, które też polegają na zestawianiu obrazów, ale mają zupełnie inne cele i zasady. Wiele osób kojarzy go automatycznie z szokującym, nieoczekiwanym łączeniem ujęć, czyli z tym, co robił np. radziecki montaż atrakcji czy montaż skojarzeniowy. Tam faktycznie chodzi o to, żeby zderzyć ze sobą obrazy, które nie wynikają logicznie jeden z drugiego, żeby wywołać silną emocję, efekt zaskoczenia albo skojarzenie intelektualne. Jednak w równoległym montażu najważniejsza jest równoczesność akcji w różnych miejscach, a nie szokowanie widza samym zestawieniem kadrów. Inne nieporozumienie dotyczy ruchu kamery i ruchu osób wewnątrz jednego ujęcia. To, że plan się zmienia w ramach ciągłego ujęcia (np. z ogólnego do półzbliżenia dzięki zbliżeniu kamery albo podejściu aktora), to kwestia inscenizacji i pracy kamery, a nie montażu równoległego. W takim przypadku nie ma cięcia, więc nie ma też przeplatania wątków. To po prostu jedno, płynne ujęcie, często wykorzystywane w tzw. mastershotach czy ujęciach sekwencyjnych, gdzie reżyser chce zachować ciągłość czasu i przestrzeni. Pojawia się też skojarzenie równoległego montażu z typowym montażem ciągłym, w którym sekwencje układa się według logiki zdarzeń, tak żeby widz bez problemu rozumiał, co po czym następuje, gdzie są bohaterowie i co robią. Montaż ciągły faktycznie dąży do maksymalnej przejrzystości narracji i pokazania jak największej ilości informacji, ale nie musi wcale oznaczać jednoczesności akcji w różnych miejscach. To raczej klasyczna, liniowa opowieść: zdarzenie A, potem B, potem C. Równoległy montaż natomiast zakłada przeplatanie dwóch lub więcej linii czasowych dziejących się równocześnie, co wprowadza inny rytm i inną logikę śledzenia wydarzeń. Typowy błąd myślowy polega na tym, że każdą bardziej dynamiczną sekwencję z dużą liczbą cięć ktoś nazywa „montażem równoległym”, podczas gdy często jest to zwykły montaż atrakcji, montaż skokowy albo po prostu intensywny montaż ciągły. W zawodowej praktyce filmowej i przy tworzeniu multimediów dobrze jest precyzyjnie rozróżniać te pojęcia, bo od tego zależy sposób planowania scenariusza, storyboardu, a potem samej struktury timeline’u w programie do montażu.