Prawidłowo wskazane parametry – położenie elementów, krycie i efekty – dokładnie odpowiadają temu, co Photoshop potrafi automatycznie interpolować przy tworzeniu klatek pośrednich w animacji poklatkowej (tzw. „tween”). Mechanizm tweenowania działa właśnie na podstawie różnic między dwiema klatkami kluczowymi: jeśli w pierwszej klatce warstwa jest w jednym miejscu, ma określone krycie i włączone konkretne efekty warstwy, a w drugiej klatce jest przesunięta, ma inne krycie lub zmienione efekty, Photoshop potrafi wygenerować serię klatek pośrednich, które płynnie przeprowadzą widza od stanu A do stanu B. Dzięki temu nie trzeba ręcznie tworzyć dziesiątek prawie identycznych klatek, tylko program sam stopniowo zmienia pozycję obiektu (np. przesuwa logo po ekranie), zmniejsza lub zwiększa jego przezroczystość (np. płynne pojawianie się napisu) oraz interpoluje proste efekty, takie jak cień, poświata czy obrys. W praktyce, przy tworzeniu prostych animacji banerów, intro do filmów czy animowanych gifów na stronę, standardem jest właśnie opieranie się na tych trzech typach zmian: ruch obiektu, fading (zmiana krycia) i subtelne efekty warstwy. Moim zdaniem to jest taki podstawowy workflow: ustawiasz pierwszą i ostatnią klatkę, pilnujesz tylko pozycji, opacity i stylów warstwy, a resztę oddajesz Photoshopowi. W branży to podejście jest uznawane za dobrą praktykę, bo oszczędza czas, zmniejsza ryzyko błędów między klatkami i pozwala skupić się na kompozycji oraz estetyce, zamiast na żmudnym kopiowaniu i mikropoprawkach każdej klatki z osobna.
W animacji poklatkowej Photoshopa bardzo łatwo pomylić to, co program potrafi zinterpolować automatycznie, z tym, co wymaga ręcznej pracy. Wiele osób zakłada, że skoro w Photoshopie można retuszować, zaznaczać, transformować czy stosować różne efekty filtrów, to mechanizm tworzenia klatek pośrednich będzie brał pod uwagę praktycznie każdą zmianę. W rzeczywistości tweenowanie w osi czasu animacji opiera się głównie na parametrach transformacji warstw typowych dla animacji: położenie, krycie oraz efekty warstw. Dlatego odpowiedzi odwołujące się do retuszu, zaznaczania ścieżek czy ogólnego „formowania” są mylące. Retusz dotyczy trwałej edycji pikseli (łatka, stempel, pędzel korygujący itp.) i Photoshop nie jest w stanie automatycznie wygenerować płynnego przejścia pomiędzy dwoma zupełnie różnymi stanami zretuszowanego obrazu – to nie jest animacja parametryczna, tylko ręczna zmiana zawartości. Podobnie narzędzia zaznaczania czy ścieżek opisują obszary pracy, a nie parametry animacji warstwy. Możesz oczywiście użyć ścieżek do zdefiniowania trajektorii ruchu, ale sam mechanizm klatek pośrednich w animacji klatkowej nie „animuje zaznaczenia”, tylko gotową pozycję elementu na warstwie. Transformacje jako takie są ważne, ale w kontekście Photoshopa sprowadzają się do ruchu, skali, obrotu – i to jest ujęte w położeniu oraz efektach warstwy, a nie w abstrakcyjnym „formowaniu”. Typowym błędem jest myślenie kategoriami programów stricte animacyjnych (After Effects, Blender), gdzie można interpolować znacznie więcej parametrów, łącznie z deformacją kształtu. W Photoshopie, szczególnie w klasycznej animacji poklatkowej, zakres automatycznej interpolacji jest bardziej ograniczony i skupia się właśnie na przesuwaniu obiektów, zmianie ich przezroczystości i prostych efektach warstwy. Dlatego dobre praktyki przy tworzeniu takich animacji polegają na świadomym planowaniu tych trzech parametrów, a nie na liczeniu, że program „sam jakoś” wygeneruje przejścia w oparciu o narzędzia retuszu czy zaznaczenia.