Prawidłowo – Audacity nie służy do obróbki bitmap, tylko do pracy z dźwiękiem. To jest typowy edytor audio: nagrywa, wycina, normalizuje, nakłada efekty, pracuje na ścieżkach, ale w ogóle nie obsługuje pikseli ani warstw graficznych. W grafice rastrowej (bitmapowej) kluczowe są operacje na pikselach: zmiana rozdzielczości, kadrowanie zdjęcia, korekcja barw, retusz, praca na warstwach, filtry, maski itp. Audacity nie ma żadnego z tych narzędzi, bo jego „materiałem roboczym” jest fala dźwiękowa, a nie obraz. Photopea, Adobe Photoshop i Corel Photo-Paint to programy stricte do edycji grafiki rastrowej. Pozwalają otwierać pliki JPEG, PNG, PSD, TIFF i inne popularne formaty bitmap, a potem wykonywać typowe zadania: przygotowanie grafiki na stronę www, obróbkę zdjęć z aparatu, tworzenie banerów, miniaturek, layoutów pod social media. W profesjonalnych studiach i agencjach reklamowych Photoshop i Photo-Paint są standardem do postprodukcji fotografii, projektów pod druk (DTP) i szeroko pojętego digital artu. Photopea jest z kolei lekką, przeglądarkową alternatywą, często używaną w szkołach i przez freelancerów, bo nie wymaga instalacji. Moim zdaniem dobrze jest w głowie jasno oddzielić: edytory grafiki rastrowej pracują na pikselach, edytory audio – na próbkach dźwięku. Jeśli potrzebujesz poprawić zdjęcie, usunąć tło, zmienić kontrast czy nasycenie, sięgasz po Photoshop, Photo-Paint albo Photopeę. Jeśli chcesz oczyścić nagranie mikrofonu, skrócić podcast, dodać fade in/fade out – wtedy dopiero Audacity ma sens. To jest zgodne z dobrą praktyką branżową: wybieramy narzędzie pod typ danych, a nie odwrotnie.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie wymienione programy są popularne w szeroko pojętej „multimedialnej” pracy przy komputerze. I tu pojawia się typowy błąd: skoro coś jest używane przez grafików lub twórców internetowych, to od razu wydaje się, że nadaje się też do obróbki bitmap. W praktyce narzędzia są mocno wyspecjalizowane. Audacity jest edytorem dźwięku, a nie grafiki. Pracuje na próbkach audio, prezentowanych w postaci wykresu fali lub spektrogramu. Ten wykres może wizualnie przypominać obraz, ale to tylko reprezentacja sygnału, nie bitmapa, na której można retuszować piksele. Nie da się tam narysować pędzlem, użyć gumki na pikselach, zmienić rozdzielczości obrazu czy zastosować filtr ostrości na zdjęciu, bo po prostu nie ma do tego żadnych funkcji. Photopea, Adobe Photoshop i Corel Photo-Paint to natomiast klasyczne programy do grafiki rastrowej. Umożliwiają edycję bitmap w pełnym zakresie: od prostych operacji typu kadrowanie i zmiana rozmiaru, przez korekcję barwną, retusz skóry, usuwanie elementów ze zdjęcia, aż po zaawansowaną pracę z warstwami, maskami, trybami mieszania i filtrami. Są przystosowane do obsługi standardowych formatów grafiki rastrowej, takich jak JPEG, PNG, BMP, TIFF, a Photoshop i Photo-Paint dodatkowo do profesjonalnych formatów z warstwami (PSD, CPT). Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie często „wrzucają” wszystkie programy multimedialne do jednego worka: skoro coś ma interfejs z osiami czasu, efektami, warstwami lub wygląda „pro”, to wydaje się, że zrobi wszystko. Tymczasem dobra praktyka w branży mówi jasno: wybieramy narzędzie pod konkretny typ danych. Bitmapy obrabiamy w edytorach grafiki rastrowej, dźwięk w edytorach audio, wideo w programach montażowych. Mylenie tych kategorii prowadzi do błędnych wniosków, że w Audacity „można coś podrasować w obrazie”, bo na ekranie jest jakaś kolorowa wizualizacja. To tylko wizualna pomoc przy analizie dźwięku, a nie prawdziwa bitmapa do edycji obrazu.