W przedstawionym fragmencie dziennika pomiaru kątów pionowych, w kolumnie 7 w miejscu znaków zapytania, powinna być wpisana wartość kąta pionowego równa:

A. 314g24c10cc
B. 85g73c80cc
C. 314g24c20cc
D. 85g73c70cc
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2014 (arkusz B.34-X-14.05).
W kolumnie 7 trzeba wpisać wartość 85g73c80cc, bo jest to już obliczony kąt pionowy po sprowadzeniu odczytów z koła pionowego do właściwej ćwiartki i po uśrednieniu obserwacji. W takich dziennikach nie przepisuje się bezmyślnie odczytu z lunety w jednym położeniu, tylko wykonuje redukcję, żeby ograniczyć wpływ błędu miejsca zera koła pionowego oraz drobnych błędów odczytu. Jednostki też mają znaczenie: 1g = 100c, a 1c = 100cc, więc przy odejmowaniu i zaokrąglaniu trzeba pilnować przeniesień między cc, c i g. Moim zdaniem to jest właśnie najczęstsze miejsce pomyłek, bo liczba wygląda prawie dobrze, ale różnica 10cc czy 2c potrafi zmienić wynik końcowy. W praktyce geodezyjnej taki wynik wykorzystuje się np. przy pomiarach tachimetrycznych, wyznaczaniu przewyższeń metodą trygonometryczną albo przy kontroli nachylenia celowej. Dobra praktyka branżowa jest taka, żeby zawsze sprawdzać zgodność odczytów w dwóch położeniach lunety i dopiero potem wpisywać wartość końcową do dziennika, najlepiej z dokładnością zgodną z podziałem instrumentu.
Jeżeli jako wynik przyjęto wartość z zakresu około 314g, to najpewniej został potraktowany surowy odczyt z koła pionowego jako gotowy kąt pionowy. To jest typowy błąd przy pracy z teodolitem lub tachimetrem, szczególnie gdy obserwacja była wykonana w drugim położeniu lunety. Odczyty na kole pionowym są związane z położeniem lunety i kierunkiem liczenia podziału, dlatego przed wpisaniem wyniku do kolumny obliczeniowej trzeba je sprowadzić do tej samej postaci. Wartość 314g24c20cc albo 314g24c10cc może wyglądać sensownie, bo mieści się w pełnym zakresie koła 400g, ale nie jest końcowym kątem po redukcji. To raczej informacja pomocnicza, z której dopiero oblicza się wynik. Z kolei wartość 85g73c70cc jest już w dobrej ćwiartce i na pierwszy rzut oka wydaje się bliska poprawnej, ale różni się o 10cc. Taka różnica zwykle bierze się z niedokładnego uśrednienia, złego zaokrąglenia albo pominięcia przeniesienia w systemie gradowym, gdzie 100cc tworzy 1c. Z mojego doświadczenia warto przy takich zadaniach rozpisać sobie jednostki osobno: grady, centygrady i centycentygrady. Wtedy łatwiej zauważyć, czy odejmowanie od 400g albo obliczenie średniej zostało wykonane poprawnie. W dokumentacji pomiarowej liczy się nie tylko ogólny kierunek rozumowania, ale też dokładność zapisu, bo te małe końcówki później wpływają na obliczenia wysokości i kontrolę całego pomiaru.