Na rysunku widać fajną metodę, która opiera się na użyciu niwelatora i łaty. To całkiem standardowa rzecz w geodezji, szczególnie przy stawianiu budynków. Dzięki temu można dokładnie ustalić wysokości punktów, co jest mega ważne w trakcie budowy. Niwelacja pozwala kontrolować, czy różne elementy, jak fundamenty czy stropy, są na właściwym poziomie – a to ma ogromne znaczenie dla stabilności całej konstrukcji. W praktyce, gdy geodezja jest dobrze zorganizowana, można uniknąć błędów na budowie, co oszczędza czas i pieniądze. Ta metoda jest zgodna z branżowymi normami, które mówią o potrzebie regularnych pomiarów wysokości podczas realizacji inwestycji budowlanych. Dzięki temu można zapewnić, że wszystko jest zgodne z projektem i przepisami. A jeśli do tego jeszcze użyjemy nowoczesnych technologii, jak GPS, to dokładność pomiarów wzrasta, co zdecydowanie przyspiesza cały proces budowlany.
Wybór przenoszenia osi konstrukcyjnych do określenia wysokości punktu to nie do końca dobry pomysł, bo to głównie skupia się na lokalizowaniu punktów, a nie na pomiarze wysokości. Jasne, że przenoszenie osi jest ważne na etapie budowy, ale nie mówi nam nic o różnicach wysokości, co jest kluczowe w geodezji. Obsługa geodezyjna budowy wymaga precyzyjnych pomiarów wysokości, a to robi się właśnie przez niwelację. Jeśli chodzi o pomiar wychyleń budynku, to też nie bierze pod uwagę istotnej kwestii, czyli precyzyjnego wyznaczenia poziomu różnych elementów konstrukcyjnych. Tak, ta metoda ocenia stabilność budynku, ale do ustalania wysokości punktów się nie nadaje. Nawet tyczenie punktów głównych, które może być ważne dla lokalizacji, nie daje nam informacji o wysokości, co czyni je nieodpowiednim w tym kontekście. Zrozumienie różnicy między tymi metodami jest ważne dla właściwego zarządzania budową oraz spełnienia wymagań projektowych i norm budowlanych.