Prawidłowa odpowiedź 09.03.2023 r. wynika z prostego, ale bardzo istotnego liczenia terminów. Zawiadomienie informuje, że ustalenie przebiegu granic działek ewidencyjnych odbędzie się 17.03.2023 r. Zgodnie z § 38 ust. 1 rozporządzenia w sprawie ewidencji gruntów i budynków, właściciele i władający powinni być zawiadomieni co najmniej 7 dni przed terminem czynności. W praktyce geodezyjnej przyjmuje się, że liczymy pełne dni „do tyłu” od dnia czynności i dzień czynności się nie wlicza. Czyli: 16, 15, 14, 13, 12, 11, 10 – to jest siedem pełnych dni, więc ostatnim dopuszczalnym dniem doręczenia jest 09.03.2023 r. Jeśli zawiadomienie dotarłoby 10 marca, to właściciel miałby już tylko 6 pełnych dni, a to byłoby za mało. Moim zdaniem warto od razu wyrabiać sobie nawyk liczenia takich terminów „na spokojnie na kartce”, bo w pracy geodety spóźnione zawiadomienia potrafią rozwalić całą robotę terenową, a nawet spowodować podważenie protokołu ustalenia granic. W praktyce dobrze jest wysyłać zawiadomienia z pewnym zapasem – nie na ostatni możliwy dzień, tylko np. 10–14 dni przed terminem. Daje to margines na opóźnienia poczty, problemy z doręczeniem czy awizowanie. W dokumentacji granicznej (protokół ustalenia granic, szkice graniczne, akta sprawy) terminy doręczeń mają znaczenie dowodowe: jeśli strony zarzucą, że nie były prawidłowo zawiadomione, organ lub sąd będzie sprawdzał właśnie daty doręczeń względem daty czynności. Z mojego doświadczenia najbezpieczniej jest też każdorazowo odnotowywać sposób doręczenia (list polecony, ZPO, doręczenie osobiste z podpisem) i pilnować, żeby w aktach był jasny ślad, że 7-dniowy termin został zachowany. To potem oszczędza mnóstwo nerwów przy jakichkolwiek sporach granicznych.
W tym zadaniu łatwo wpaść w pułapkę złego liczenia terminu 7 dni i mechanicznie odjąć tydzień kalendarzowy albo kierować się datą zgłoszenia pracy geodezyjnej. To są dość typowe błędy. Kluczowe jest to, że przepis § 38 ust. 1 rozporządzenia w sprawie ewidencji gruntów i budynków wymaga, aby zawiadomienie zostało doręczone co najmniej 7 dni przed planowaną czynnością ustalenia przebiegu granic. Mówimy o pełnych dniach, w których strona ma realną możliwość zapoznania się z zawiadomieniem, przemyślenia sprawy, ewentualnego przygotowania dokumentów czy ustanowienia pełnomocnika. Dnia samej czynności nie wliczamy do terminu. Jeśli ktoś wybierze daty typu 17.02.2023 r. lub 09.02.2023 r., to w praktyce oznacza, że przyjął zbyt duży zapas czasu albo pomylił wymóg minimalny z jakimś rzekomym terminem „sztywnym z góry”, np. miesiąc przed. Przepisy tego nie wymagają – 7 dni to minimum, a wcześniejsze doręczenie jest oczywiście dopuszczalne, ale nie jest „nieprzekraczalną” granicą, tylko po prostu większym komfortem dla stron. Z kolei data 02.03.2023 r. wygląda na efekt odjęcia dwóch tygodni albo jakiegoś orientacyjnego liczenia „na oko”. Problem w tym, że od 02.03 do 17.03 jest więcej niż 7 dni, więc to nie jest ostatni dopuszczalny dzień, tylko po prostu jeden z wcześniejszych możliwych terminów. W geodezji i katastrze takie różnice mają znaczenie formalne: jeśli doręczysz za wcześnie – nie ma kłopotu, ale jeśli uznasz zbyt wczesną datę za „nieprzekraczalną”, to znaczy, że nie rozumiesz istoty przepisu. Natomiast jeśli doręczysz za późno, chociażby o jeden dzień, strona może skutecznie podnosić zarzut naruszenia procedury, a organ prowadzący ewidencję może zakwestionować poprawność ustalenia granic. Dobra praktyka jest taka, żeby liczyć termin od dnia poprzedzającego czynność wstecz, nie wliczając dnia czynności, i szukać ostatniej daty, która daje dokładnie 7 pełnych dni. W tym zadaniu jest to 09.03.2023 r., a wszystkie inne wskazane daty albo są zbyt odległe, albo nie odnoszą się w ogóle do wymogu „nieprzekraczalnej” daty doręczenia, tylko do jakichś intuicyjnych założeń.