Osuszanie gazu ziemnego z zastosowaniem sit molekularnych następuje w
Osuszanie gazu ziemnego z zastosowaniem sit molekularnych prowadzi się w adsorberze, bo cały proces opiera się na adsorpcji, czyli zatrzymywaniu cząsteczek H₂O na powierzchni i w porach stałego materiału adsorpcyjnego. Sita molekularne to zwykle syntetyczne zeolity o bardzo uporządkowanej strukturze porów, które potrafią selektywnie wychwytywać wodę z gazu. W praktyce gaz przepływa przez złoże sit w kolumnie adsorpcyjnej, a wilgoć zostaje na ziarnach adsorbentu. Moim zdaniem to jedna z tych nazw, które warto dobrze zapamiętać: absorbent pochłania do objętości cieczy, adsorbent zatrzymuje na powierzchni ciała stałego. W instalacjach przemysłowych pracuje zwykle kilka adsorberów: jeden osusza gaz, drugi jest regenerowany gorącym gazem, a trzeci może się chłodzić lub czekać w rezerwie. Dobra praktyka branżowa, opisywana m.in. w wytycznych typu GPSA Engineering Data Book i instrukcjach DTR instalacji, wymaga kontroli punktu rosy wody, temperatury regeneracji, spadku ciśnienia na złożu oraz skutecznej separacji cieczy przed adsorberem. Jeżeli do złoża dostanie się glikol, kondensat albo olej, sita mogą się zanieczyścić i stracić sprawność. Dlatego przed adsorberem stosuje się separatory, filtry koalescencyjne i odpowiedni nadzór pracy zaworów przełączających. W gazownictwie to bardzo praktyczna wiedza, bo zbyt wilgotny gaz grozi tworzeniem hydratów, korozją i problemami w armaturze oraz rurociągach.
W tym pytaniu łatwo pomylić podobnie brzmiące nazwy urządzeń, ale technicznie różnice są dość ważne. Absorber kojarzy się z usuwaniem składnika z gazu, więc może wydawać się pasujący, jednak w absorberze zachodzi absorpcja, czyli przenikanie składnika do fazy ciekłej. Tak pracuje na przykład kolumna glikolowa, gdzie trietylenoglikol TEG pochłania wodę z gazu. Przy sitach molekularnych nie mamy cieczy roboczej, tylko stałe złoże porowatego adsorbentu, więc właściwym urządzeniem jest adsorber. To ma znaczenie w eksploatacji, bo inaczej prowadzi się kontrolę poziomów cieczy, a inaczej nadzoruje się złoże stałe, spadek ciśnienia i cykl regeneracji. Desorber też może się komuś skojarzyć z tym procesem, ponieważ po nasyceniu sit wodą trzeba je regenerować, czyli usunąć zaadsorbowaną wilgoć. Sam etap desorpcji jest jednak etapem odtwarzania zdolności złoża, a nie zasadniczym osuszaniem gazu kierowanego do sieci lub dalszej przeróbki. W instalacjach adsorpcyjnych mówi się raczej o adsorberze będącym w pracy i o adsorberze będącym w regeneracji. Reboiler natomiast to podgrzewacz stosowany głównie przy regeneracji rozpuszczalników, np. w układach aminowych albo glikolowych, gdzie trzeba odparować wodę lub kwaśne składniki z cieczy. Nie jest to aparat, w którym gaz ziemny przepuszcza się przez sita molekularne. Typowy błąd myślowy polega na tym, że każde urządzenie z instalacji uzdatniania gazu wrzuca się do jednego worka. A w praktyce trzeba patrzeć na mechanizm procesu: ciecz oznacza zwykle absorpcję, stałe złoże sit molekularnych oznacza adsorpcję, a regeneracja to osobny etap cyklu. Z mojego doświadczenia taka prosta zasada bardzo pomaga przy czytaniu schematów technologicznych PFD i P&ID.