Stosowany podczas eksploatacji ropy naftowej deemulgator, np. D-701, jest
Deemulgator stosowany przy eksploatacji i przygotowaniu ropy, taki jak D-701, jest cieczą dobrze rozpuszczającą się w ropie naftowej. To ma duże znaczenie praktyczne, bo większość problemowych emulsji w wydobyciu ropy to układy typu woda w ropie, gdzie fazą ciągłą jest właśnie ropa. Środek chemiczny musi więc łatwo wymieszać się z ropą i dotrzeć do granicy faz ropa-woda. Tam osłabia warstewkę stabilizującą krople wody, zbudowaną często z asfaltanów, żywic, drobnych cząstek mineralnych i naturalnych emulgatorów. W efekcie krople wody łączą się w większe, szybciej opadają i można je oddzielić w odstojnikach, separatorach albo zbiornikach technologicznych. Moim zdaniem najłatwiej to zapamiętać tak: dobry deemulgator do ropy musi iść razem z ropą, a nie leżeć gdzieś osobno. W praktyce dobiera się dawkę na podstawie prób butelkowych, temperatury, zasolenia wody złożowej i czasu sedymentacji. Dobra praktyka branżowa to podawanie środka w miejscu, gdzie jest jeszcze wystarczające mieszanie, ale nie tak silne, żeby ponownie rozdrabniać krople wody. Ważna jest też kompatybilność z inhibitorami korozji, parafiny czy osadów, bo chemia złożowa lubi czasem płatać figle.
W przypadku deemulgatora do ropy nie należy myśleć o nim jak o zwykłym proszku, sorbencie albo substancji stałej, którą po prostu wrzuca się do układu. W instalacjach wydobywczych i przygotowania ropy liczy się możliwość dokładnego dozowania, równomiernego rozprowadzenia w strumieniu ropy oraz szybkie dotarcie substancji aktywnej do powierzchni kropelek wody. Ciała stałe, nawet gdyby częściowo mieszały się z ropą, byłyby kłopotliwe technologicznie: mogłyby osadzać się w rurociągach, zapychać filtry, dysze dozujące i armaturę, a ich kontakt z emulsją byłby nierówny. Substancja stała nierozpuszczalna w ropie tym bardziej nie spełnia tej roli, bo nie przemieści się skutecznie w fazie ciągłej i nie zadziała tam, gdzie powinna, czyli na granicy faz ropa-woda. Częsty błąd polega też na uznaniu, że skoro trzeba oddzielić wodę złożową, to środek powinien być cięższy od tej wody i opaść na dół. To nie tak działa. Gęstość większa od gęstości wody złożowej nie jest cechą decydującą dla deemulgatora, a w wielu przypadkach byłaby wręcz niepraktyczna. Deemulgator ma być rozpuszczalny w ropie, bo to ropa najczęściej stanowi fazę zewnętrzną emulsji. Dopiero po rozprowadzeniu w ropie substancje powierzchniowo czynne destabilizują film międzyfazowy, zmniejszają trwałość emulsji i ułatwiają koalescencję kropelek wody. Z mojego doświadczenia najwięcej pomyłek bierze się z mieszania pojęć: deemulgator to nie filtr, nie środek osuszający i nie ciężka ciecz do wypierania wody, tylko specjalnie dobrana ciekła chemia procesowa.