Impozycjoner to specjalistyczny program służący właśnie do automatyzacji procesu impozycji, czyli układania stron publikacji na arkuszach drukarskich według określonych schematów. To w sumie bardzo praktyczne narzędzie, bo ręczne ustawianie kolejności stron, marginesów, spadów czy znaczników cięcia mogłoby zająć masę czasu, a ryzyko błędu byłoby duże. W przypadku produkcji większych nakładów na przykład katalogów, broszur czy książek, automatyczna impozycja jest właściwie niezbędna, żeby zachować spójność i precyzję druku. W branży poligraficznej takie programy to już standard – ułatwiają współpracę operatorów DTP z drukarnią i pozwalają minimalizować straty papieru. Z mojego doświadczenia wynika, że impozycjonery potrafią wykonywać nawet bardzo nietypowe układy – np. oprawę zeszytową, klejoną, składkę krzyżową. Często można też generować podgląd arkusza, analizować ilość zużywanego papieru czy zarządzać znakami pasowania i cięcia. To jest taki trochę must have w każdej poważnej drukarni albo większym studiu graficznym. Dobrą praktyką jest zawsze testować impozycję na wydruku próbnym, bo nawet najlepszy program nie zastąpi czujnego oka operatora.
Wybierając narzędzia do pracy związanej z przygotowaniem materiałów do druku, łatwo pomylić programy ogólnie znane i lubiane z tymi wyspecjalizowanymi. Audacity to, co prawda, świetne narzędzie, ale do obróbki dźwięku – montowania podcastów, przycinania nagrań czy miksowania utworów. Nigdy nie spotkałem się, żeby ktoś próbował zrobić impozycję materiałów drukowanych w Audacity, bo to kompletnie inna dziedzina. NotePad++ natomiast jest edytorem tekstowym, bardzo wygodnym dla programistów i osób pracujących z kodem, ale nie wspiera obsługi plików PDF ani układania stron na arkuszach. To trochę tak, jakby próbować naprawić samochód młotkiem i śrubokrętem – czasem się uda, ale raczej nie taki jest cel. Adobe Illustrator to już bliżej branży graficznej, bo to mocarny program do tworzenia wektorów, ilustracji i projektów graficznych. Natomiast Illustrator nie posiada narzędzi do automatycznej impozycji – czasami można próbować ręcznie rozmieszczać strony, ale to jest mega czasochłonne i łatwo popełnić błąd. Zresztą, w praktyce drukarskiej korzystanie z Illustratora do impozycji dokumentów wielostronicowych jest sprzeczne z dobrą praktyką – dużo rozsądniej jest użyć profesjonalnych narzędzi typu Impozycjoner, Signa Station czy Preps, które obsługują układ stron, spady, znaki cięcia i pasowania. Wielu początkujących grafików myśli, że skoro program jest rozbudowany, to da się w nim zrobić wszystko, ale jednak w poligrafii liczy się specjalizacja. Automatyzacja impozycji pozwala uniknąć mnóstwa błędów i oszczędzić czas, dlatego warto sięgać po dedykowane rozwiązania. Praktyka pokazuje, że próba obsłużenia impozycji innymi programami po prostu nie ma sensu i jest ryzykowna w produkcji.