To akurat taka trochę podchwytliwa rzecz, bo wiele osób intuicyjnie chce dawać spację przed przecinkiem czy kropką, zwłaszcza jeśli nie ogarnia jeszcze zasad typografii. W polskiej (i ogólnie europejskiej) typografii obowiązuje zasada, że żadnej spacji – ani zwykłej, ani jakiejś specjalnej, typu półfiretowa czy firetowa – nie dajemy przed znakami interpunkcyjnymi takimi jak kropka, przecinek, średnik czy dwukropek. One zawsze stoją bezpośrednio po ostatnim znaku danego wyrazu, bez żadnej przerwy. Tak naprawdę to jest jeden z podstawowych standardów poprawnej edycji tekstu, zarówno w druku, jak i na ekranie. Przykład? Piszesz zdanie, kończysz słowo, wstawiasz przecinek i dopiero potem spacja, żeby zacząć kolejne słowo: np. „Chodźmy na spacer, potem pogadamy.”, a nie „Chodźmy na spacer , potem pogadamy .”. Podejście bezspacjowe wynika z estetyki i czytelności – gdyby spacja była przed kropką, wyglądałoby to naprawdę dziwnie i przeszkadzało w płynnym czytaniu. W typografii profesjonalnej, np. w składzie książek czy gazet, jest to rzecz absolutnie pilnowana i korektorzy od razu wyłapują takie potknięcia. Ciekawostka: są języki, gdzie czasem daje się spację przed interpunkcją (np. francuski, ale tylko przed niektórymi znakami), ale w polskim to wręcz błąd. Warto na to uważać nawet przy pracy w Wordzie czy innych edytorach, bo automaty nie zawsze poprawiają takie rzeczy. To po prostu podstawa dobrego składu tekstu.
Temat odstępów przed znakami interpunkcyjnymi często rodzi wątpliwości, szczególnie gdy spotyka się różne praktyki typograficzne w rozmaitych językach i środowiskach edytorskich. Przekonanie, że przed przecinkiem, kropką, średnikiem lub dwukropkiem stawia się jakąś specjalną spację – czy to firetową, półfiretową, czy justującą – wynika często z nieporozumień związanych z interpretacją zasad typografii stosowanych np. w języku francuskim czy w bardzo starych systemach składania tekstu. W polskiej normie typograficznej (i zresztą w większości europejskich języków z alfabetem łacińskim) obowiązuje zasada, że przed znakami interpunkcyjnymi – takimi jak kropka, przecinek, dwukropek czy średnik – nie umieszczamy żadnej spacji. Pojęcie spacji firetowej czy półfiretowej dotyczy raczej szczególnych przypadków łamania tekstu, justowania czy specyficznych zastosowań w poezji, nie zaś codziennego zapisu tekstów prozatorskich czy użytkowych. Nawet tzw. spacja justująca to termin odnoszący się raczej do automatycznego wyrównywania tekstu w wierszu, a nie do interpunkcji. Często myli się też nawyki wyniesione z edytorów tekstu, które potrafią źle interpretować skróty lub linie kończące się interpunkcją – to jednak nie uzasadnia stosowania dodatkowych odstępów. Z mojego doświadczenia wynika, że takie błędne wnioski biorą się z niewystarczającej znajomości zasad profesjonalnego składu tekstu lub z kopiowania nawyków z innych języków. Warto pamiętać, że każde odstępstwo od tych zasad wprowadza nie tylko chaos wizualny, ale też utrudnia czytelność i zaburza estetykę tekstu. Profesjonalne wydawnictwa oraz narzędzia DTP bardzo rygorystycznie tego pilnują i automatycznie eliminują nieprawidłowe spacje przed interpunkcją. Traktowanie tej kwestii po macoszemu prowadzi do błędów, które dla wprawionego oka są niemal natychmiast widoczne – i zdecydowanie nie uchodzą w żadnej publikacji, która chce być odbierana poważnie. W codziennej praktyce, czy to w pracy z Wordem, czy przy łamaniu tekstu do druku, zawsze należy pamiętać: żadnej spacji przed kropką, przecinkiem czy innym z wymienionych znaków interpunkcyjnych.