W przypadku projektowania materiałów do druku offsetowego, takim jak wielobarwne zaproszenia, przestrzeń barwna CMYK jest zdecydowanie podstawą. To trochę taki niepisany standard w branży poligraficznej, bo wszystkie maszyny offsetowe pracują w tym właśnie modelu, gdzie poszczególne farby (cyan, magenta, yellow, black) są nakładane na papier w różnych proporcjach. Moim zdaniem, jeśli ktoś przygotowuje grafikę do druku i zostawi ją w sRGB albo w innym modelu, to zawsze kończy się to problemami – kolory na wydruku nie wychodzą wtedy tak, jak na ekranie. Drukarnia i tak musi potem konwertować te pliki do CMYK, a wtedy często wychodzą różnice w nasyceniu czy odcieniach, szczególnie w przypadku żywych, intensywnych kolorów. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej od początku projektować w CMYK, bo wtedy mamy pełną kontrolę nad tym, co pojawi się na papierze – można nawet popracować z proofami i dopasować kolorystykę dokładnie pod papier i maszynę drukarską. To jest nie tylko wygodniejsze, ale też zgodne z dobrą praktyką – większość programów graficznych umożliwia wybór profilu CMYK już na starcie projektu. Nawet jeśli ktoś bardzo lubi pracować w RGB, to jednak finalny plik do druku powinien być zawsze przygotowany w CMYK. To trochę jak niepisana zasada w branży – jeśli nie chcesz niespodzianek na wydruku, nie kombinuj z innymi przestrzeniami barw. To po prostu działa.
W projektowaniu graficznym bardzo łatwo jest pomylić przestrzenie barw, bo każda z nich ma swoje konkretne zastosowanie i ograniczenia techniczne. Wybierając LAB, można popełnić błąd polegający na tym, że ta przestrzeń choć bardzo rozbudowana, teoretycznie mogłaby służyć jako format przechowujący wszystkie możliwe kolory widoczne przez ludzkie oko, to jednak jest wykorzystywana głównie do korekt barwnych czy konwersji między modelami – nie jest standardem przy bezpośrednim przygotowaniu plików do druku. HSB z kolei, choć wygodny dla projektantów przy wybieraniu odcieni czy jasności koloru, to zupełnie nie nadaje się do opisu barw w kontekście fizycznego wydruku – to bardziej narzędzie „robocze”, a nie coś, co przekazuje się drukarni. Cała magia HSB kończy się na monitorze, bo drukarka nie rozumie tych parametrów, nie ma nawet możliwości ich odwzorowania. Bardzo częsty błąd to również wybór sRGB – dużo osób sądzi, że skoro na monitorze kolory wyglądają dobrze, to i wydruk będzie taki sam. Nic bardziej mylnego, bo sRGB jest przestrzenią barwną stworzoną dla wyświetlaczy, a nie farb drukarskich. Druk offsetowy wykorzystuje fizyczne farby i papier, co narzuca zupełnie inne ograniczenia – część kolorów z monitora po prostu nie da się uzyskać na wydruku, zwłaszcza jaskrawe zielenie czy niebieskości. Przekazywanie plików w sRGB skutkuje często rozczarowaniem po stronie klienta, bo po konwersji do CMYK barwy blakną lub zmieniają się odcienie. Kluczową sprawą, o której łatwo zapomnieć, jest to, że tylko przygotowanie projektu w CMYK daje kontrolę nad tym, jak kolory będą wyglądać na papierze, bo ten model odpowiada dokładnie rzeczywistej technologii druku. Branżowe standardy i workflow poligraficzne zawsze wskazują na CMYK, a każde inne podejście to po prostu proszenie się o problemy na etapie realizacji zamówienia. W sumie, zbyt częste ignorowanie wymagań drukarni wynika często z mylenia zastosowań przestrzeni barw: monitor ≠ drukarka, RGB ≠ CMYK – niby oczywistość, a jednak potrafi się na tym wyłożyć nawet ktoś, kto już trochę projektuje.