RGB to właściwy wybór, jeśli chodzi o projektowanie grafiki do Internetu. Wynika to z tego, jak wyświetlacze komputerów, smartfonów i telewizorów prezentują kolory. Każdy piksel na ekranie świeci w odcieniach czerwieni, zieleni i niebieskiego, czyli dokładnie w modelu RGB (Red, Green, Blue). Dzięki temu grafika przygotowana właśnie w tej przestrzeni barwnej jest odwzorowywana najwierniej, bez dziwnych zmian czy zniekształceń kolorów. Moim zdaniem, kiedy robi się coś do webu, to używanie RGB to nie tylko standard branżowy, ale dobra praktyka, która pozwala uniknąć problemów podczas publikacji. Przykładowo, pliki JPG, PNG czy GIF – te wszystkie formaty, które królują w Internecie, zapisują kolory właśnie w RGB. Nawet jak popatrzysz na specyfikacje przeglądarek czy systemów operacyjnych, wszędzie tam RGB jest domyślnym wyborem. Warto jeszcze pamiętać, że konwersja z innych przestrzeni, typu CMYK czy LAB, może powodować utratę jakości albo nieprzewidziane przesunięcia kolorów. Jeśli miałbym coś zasugerować na przyszłość, to zawsze przed publikacją grafikę trzeba sprawdzić właśnie pod kątem RGB, bo to oszczędza mnóstwo nerwów. Trochę śmiesznie, bo czasem nawet profesjonaliści potrafią się na tym przejechać i potem się dziwią, że coś wygląda inaczej niż na monitorze.
W branży graficznej dość często spotyka się zamieszanie wokół różnych przestrzeni barwnych, szczególnie kiedy chodzi o zastosowania cyfrowe. HSL (Hue, Saturation, Lightness) czy HSB (Hue, Saturation, Brightness) to przestrzenie wykorzystywane głównie do manipulowania kolorem podczas edycji, np. w programach graficznych, ale żaden z nich nie jest stosowany do finalnej prezentacji grafiki w Internecie. Te modele pomagają zrozumieć i ustawiać odcień, nasycenie czy jasność, ale są raczej narzędziem dla projektanta niż formatem wyjściowym. LAB to z kolei przestrzeń barwna, która opisuje kolory w sposób zbliżony do postrzegania przez ludzkie oko i przydaje się w profesjonalnej obróbce zdjęć oraz w druku, gdzie wymagane jest precyzyjne zarządzanie kolorami. W praktyce jednak LAB nie jest obsługiwany przez przeglądarki czy standardowe monitory, więc publikowanie grafik w tej przestrzeni nie miałoby sensu – kolory mogłyby wyglądać zupełnie inaczej, albo w ogóle nie wyświetlić się prawidłowo. Typowym błędem jest myślenie, że skoro model jest bardziej „naukowy” albo pozwala na większy zakres kolorów, to będzie lepszy do wszystkiego. To tak nie działa – trzeba dostosować model do medium docelowego. Standardy internetowe (np. W3C, HTML5) jasno określają, że grafiki wyświetlane w sieci najlepiej przygotowywać w RGB, bo tylko w tym modelu kolory są oddawane zgodnie z zamierzeniem autora. Wiele problemów z niedopasowaniem kolorów, które pojawiają się w publikacji online, wynika właśnie z wyboru nieodpowiedniej przestrzeni barwnej. Z doświadczenia wiem, że nawet najbardziej dopracowana grafika przygotowana w LAB czy HSL może na stronie wyglądać kompletnie inaczej niż w programie graficznym. Ostatecznie, do webu zawsze RGB – proste i skuteczne.