Zasada nieumieszczania „wiszących” spójników na końcu wiersza to jedna z podstawowych wytycznych profesjonalnego składu tekstu. Chodzi o to, by krótkie spójniki, takie jak „i”, „a”, „o”, „u” czy „w”, nie pozostawały samotnie na końcu linii – wygląda to nieestetycznie i utrudnia czytanie. Takie elementy, zwane wdowami lub sierotami, rozbijają płynność tekstu i mogą irytować czytelnika. W publikacjach prasowych czy książkach zawsze zwraca się na to uwagę, bo to detale świadczą o jakości składu. Profesjonalne narzędzia do DTP (np. InDesign) posiadają specjalne opcje pilnujące tego automatycznie. Sam często poprawiam teksty, gdzie ktoś o tym zapomniał i od razu widać różnicę – tekst wydaje się bardziej poukładany i przemyślany. Praktycznie w branży mówi się, że taka drobnostka jak „wiszący” spójnik to test na fachowość składu – jeśli tekst jest dobrze złożony, nie zobaczysz samotnego „i” na końcu wiersza. Moim zdaniem warto tę zasadę po prostu wyrobić sobie jako nawyk, bo potem już naturalnie zwraca się na takie rzeczy uwagę nawet w zwykłym mailu czy prezentacji.
W branży poligraficznej i wydawniczej panuje dość jasno określona praktyka co do rozmieszczania znaków interpunkcyjnych oraz spójników na końcu linii tekstu. Wiele osób uważa, że dwukropka czy wielokropka nie powinno się zostawiać na końcu wiersza, ale to nie jest zgodne z zasadami typografii. Dwukropek, wielokropek lub nawet znak przeniesienia, czyli myślnik dzielący wyraz przy łamaniu linii, mogą bez przeszkód pojawić się na końcu wiersza – pod warunkiem, że są użyte zgodnie z gramatyką i logiką tekstu. Właściwie, dla znaków przeniesienia jest to wręcz naturalne, bo właśnie po to się je stosuje, by podzielić długie słowo między wierszami. Wielokropek natomiast może często kończyć zdanie, które nie zostało dokończone, i nie ma przeszkód, by pojawił się na końcu linii. Przeświadczenie, że te znaki są „zabronione” na końcu wiersza, wynika zwykle z nieznajomości zasad typografii lub mylenia ich z regułami obowiązującymi dla krótkich spójników. To właśnie „wiszące” spójniki stanowią problem – ich obecność na końcu linii jest uznawana za poważny błąd składu. Moim zdaniem to typowy przykład, jak łatwo zamieszać w głowie, jeśli nie zna się szczegółów praktyki zawodowej. Dobre poznanie tych zasad zdecydowanie pomaga tworzyć estetyczne, profesjonalnie wyglądające teksty – warto więc zawsze sprawdzać, czy na końcu linii nie zostawiliśmy samotnych spójników.