Na podstawie danych zamieszczonych w tabeli ustal wielkość zapotrzebowania na towar w styczniu.
| Zapas na 1 stycznia (zapas początkowy) | 100 szt. |
| Planowany zapas na 31 stycznia (zapas końcowy) | 80 szt. |
| Prognoza sprzedaży w styczniu | 640 szt. |
Na podstawie danych zamieszczonych w tabeli ustal wielkość zapotrzebowania na towar w styczniu.
A. 820 szt.
B. 640 szt.
C. 720 szt.
D. 620 szt.
W tym zadaniu chodzi o ustalenie zapotrzebowania na towar, czyli ile sztuk trzeba zapewnić w styczniu, aby obsłużyć prognozowaną sprzedaż i jednocześnie zakończyć miesiąc z planowanym zapasem. Stosuje się tu prosty bilans zapasów: zapotrzebowanie = prognoza sprzedaży + zapas końcowy - zapas początkowy. Po podstawieniu danych mamy: 640 szt. + 80 szt. - 100 szt. = 620 szt. Odpowiedź 620 szt. jest więc poprawna, bo 100 sztuk już znajduje się w magazynie na początku miesiąca i część tej ilości pokryje sprzedaż. Nie trzeba jej zamawiać drugi raz. Jednocześnie firma chce mieć na koniec stycznia 80 sztuk, więc ten zapas końcowy trzeba uwzględnić w planie zaopatrzenia. W praktyce handlowej takie obliczenie jest podstawą planowania zakupów, zamówień do dostawców i kontroli rotacji zapasów. Moim zdaniem to jedno z tych zadań, które dobrze pokazuje, że sama prognoza sprzedaży to za mało. Trzeba jeszcze patrzeć na stan magazynowy, zapas bezpieczeństwa i założony poziom obsługi klienta. Dobra praktyka w logistyce jest taka, żeby zamawiać tyle, ile realnie brakuje do wykonania sprzedaży i utrzymania wymaganego zapasu, a nie tyle, ile wynosi sama sprzedaż.
W tym przykładzie najczęstszy błąd polega na pomyleniu prognozy sprzedaży z zapotrzebowaniem na towar. Sprzedaż 640 szt. oznacza przewidywaną ilość, którą klienci kupią w styczniu, ale nie jest to automatycznie ilość do zamówienia. W magazynie już jest 100 sztuk na 1 stycznia, więc ta ilość pracuje na pokrycie części sprzedaży. Jeżeli ktoś przyjmuje samo 640 szt., to pomija rolę zapasu początkowego i zapasu końcowego, a w praktyce mogłoby to doprowadzić do niewłaściwego planu zakupów oraz złej kontroli stanów magazynowych.
Wynik 720 szt. zwykle bierze się z dodania prognozowanej sprzedaży i zapasu końcowego: 640 szt. + 80 szt. Takie podejście jest niepełne, bo nie odejmuje zapasu początkowego. A przecież 100 sztuk jest już dostępne w firmie, więc nie ma potrzeby zamawiać ich ponownie. To byłoby zawyżenie zapotrzebowania, a potem w magazynie mógłby powstać nadmierny zapas, większe koszty składowania i ryzyko zalegania towaru.
Wynik 820 szt. oznacza jeszcze większe zawyżenie, najczęściej przez dodanie sprzedaży oraz obu zapasów. To jest typowe mechaniczne liczenie bez zrozumienia bilansu magazynowego. Zapas początkowy nie zwiększa zapotrzebowania, tylko je zmniejsza, bo już jest na stanie. Zapas końcowy działa odwrotnie, zwiększa wymaganą ilość towaru, ponieważ firma chce go zostawić na koniec okresu. Poprawny tok rozumowania jest taki: trzeba pokryć sprzedaż 640 szt., zostawić 80 szt. na koniec miesiąca, ale skorzystać ze 100 szt., które są już w magazynie. Dlatego zapotrzebowanie wynosi 620 szt. Z mojego doświadczenia, przy takich zadaniach warto zawsze rozpisać sobie kierunek wpływu zapasów: początkowy odejmujemy, końcowy dodajemy. To proste, ale ratuje przed wieloma pomyłkami w planowaniu dostaw.
Wynik 720 szt. zwykle bierze się z dodania prognozowanej sprzedaży i zapasu końcowego: 640 szt. + 80 szt. Takie podejście jest niepełne, bo nie odejmuje zapasu początkowego. A przecież 100 sztuk jest już dostępne w firmie, więc nie ma potrzeby zamawiać ich ponownie. To byłoby zawyżenie zapotrzebowania, a potem w magazynie mógłby powstać nadmierny zapas, większe koszty składowania i ryzyko zalegania towaru.
Wynik 820 szt. oznacza jeszcze większe zawyżenie, najczęściej przez dodanie sprzedaży oraz obu zapasów. To jest typowe mechaniczne liczenie bez zrozumienia bilansu magazynowego. Zapas początkowy nie zwiększa zapotrzebowania, tylko je zmniejsza, bo już jest na stanie. Zapas końcowy działa odwrotnie, zwiększa wymaganą ilość towaru, ponieważ firma chce go zostawić na koniec okresu. Poprawny tok rozumowania jest taki: trzeba pokryć sprzedaż 640 szt., zostawić 80 szt. na koniec miesiąca, ale skorzystać ze 100 szt., które są już w magazynie. Dlatego zapotrzebowanie wynosi 620 szt. Z mojego doświadczenia, przy takich zadaniach warto zawsze rozpisać sobie kierunek wpływu zapasów: początkowy odejmujemy, końcowy dodajemy. To proste, ale ratuje przed wieloma pomyłkami w planowaniu dostaw.