Odpowiedź dotycząca konieczności przesłania tradycyjnej kartki pocztowej do twórcy jest jak najbardziej trafiona i wynika bezpośrednio z zastosowanej licencji typu postcardware. W praktyce oznacza to, że autor udostępnia swoje oprogramowanie bezpłatnie, ale w zamian oczekuje niewielkiego, symbolicznego gestu – w tym wypadku pocztówki. To dość nietypowa, ale całkiem sympatyczna forma licencjonowania, która miała swoje pięć minut popularności w latach 90-tych. Moim zdaniem, takie rozwiązanie dobrze oddaje ducha społeczności open source sprzed ery masowych repozytoriów, gdzie kontakt z autorem miał wymiar niemal personalny. W przeciwieństwie do klasycznych licencji shareware czy freeware, tutaj nie płacisz pieniędzmi, ale poświęcasz chwilę, by docenić autora. Przesyłanie pocztówek pozwalało twórcom zobaczyć, skąd użytkownicy pochodzą i ile osób rzeczywiście korzysta z programu – trochę jak statystyki pobrań, tylko w analogowej wersji. Branżowo patrząc, postcardware świetnie pokazuje, jak licencjonowanie oprogramowania może mieć różne oblicza i jak ważne jest zapoznanie się z warunkami korzystania z każdego softu. Z mojego doświadczenia wynika, że tego typu licencje uczą szacunku do twórców i pokazują, że za darmowym oprogramowaniem też stoi czyjaś praca.
W przypadku oprogramowania o licencji postcardware można łatwo wpaść w pułapkę myślenia znaną z innych modeli dystrybucji, takich jak shareware czy donationware. Często zakładamy, że bezpłatne użytkowanie oznacza tylko akceptację jakiegoś ograniczenia, przekazanie darowizny albo symboliczną wpłatę. Jednak w rzeczywistości model postcardware opiera się na czymś zupełnie innym niż limit czasowy czy opłaty. Akceptowanie limitu czasowego podczas instalacji jest typowe dla licencji shareware, gdzie użytkownik po wygaśnięciu okresu testowego powinien uiścić opłatę lub zaprzestać używania programu – tutaj nie ma to zastosowania. Wpłacanie darowizny na cele charytatywne wiąże się raczej z licencjami typu charityware, które mają zupełnie inny cel niż postcardware. Symboliczne przekazanie kwoty bezpośrednio autorowi (np. 1$) pasuje do donationware, gdzie autor liczy na wsparcie finansowe, ale nie jest to formalny warunek legalnego użytkowania. Kluczowym błędem jest utożsamianie wszystkich „darmowych” licencji z pieniędzmi, limitem czasowym czy szeroko pojętym wsparciem – branża IT zna dziesiątki, jeśli nie setki różnych typów licencji. Praktyka pokazuje, że zapoznanie się z warunkami licencji jest jedną z podstawowych umiejętności każdego, kto chce działać profesjonalnie w informatyce. Postcardware to ciekawostka z dawnych lat, ale uczciwe podejście do licencji, nawet tych nietypowych, pozwala unikać nieprzyjemnych sytuacji prawnych czy nieporozumień z twórcami oprogramowania. Z mojego doświadczenia wynika, że takie niuanse są niestety często pomijane, a szkoda, bo mają spory wpływ na rozwój kultury open source i wzajemny szacunek w branży.