Prawidłowa odpowiedź wynika wprost z tego, co widać na zrzucie ekranu z Windows Update. W sekcji „Opcje zaawansowane” przełącznik „Otrzymuj aktualizacje innych produktów firmy Microsoft” jest ustawiony na „Włączone”. To oznacza, że administrator po instalacji systemu świadomie zdecydował, aby wraz z aktualizacjami samego Windowsa pobierać i instalować również poprawki do pozostałych produktów Microsoft, takich jak pakiet Office, SQL Server Management Studio, Visual Studio, komponenty .NET, itp. Z punktu widzenia dobrej praktyki administracyjnej to bardzo sensowne podejście. Utrzymanie całego ekosystemu oprogramowania Microsoft w jednym spójnym kanale aktualizacji ułatwia zarządzanie, zmniejsza liczbę luk bezpieczeństwa i ogranicza problemy ze zgodnością wersji. Z mojego doświadczenia w sieciach firmowych wyłączenie aktualizacji innych produktów Microsoft często kończy się tym, że np. Office latami nie dostaje poprawek bezpieczeństwa, bo nikt go ręcznie nie aktualizuje. A to prosta droga do exploitów makr, podatności w Outlooku czy błędów w bibliotece VBA. Włączenie tej opcji powoduje, że Windows Update staje się centralnym narzędziem utrzymania aktualności całego oprogramowania Microsoft, co jest zgodne z zaleceniami producenta i typowymi politykami bezpieczeństwa w firmach (np. CIS Benchmarks, wytyczne Microsoft Security Baseline). W praktyce: administrator raz konfiguruje zasady aktualizacji, a użytkownik nie musi pamiętać o oddzielnym aktualizowaniu Office’a czy innych komponentów – wszystko wpada jednym kanałem, w kontrolowany sposób, często dodatkowo spięte z usługami typu WSUS czy Intune.
Patrząc na ten ekran konfiguracji Windows Update łatwo wyciągnąć pochopne wnioski, jeśli nie kojarzy się dokładnie, co oznacza każda opcja. Wiele osób skupia się na komunikatach o restartach albo na godzinach aktywności i myśli, że to jest „ten najważniejszy” parametr, którym interesuje się administrator po świeżej instalacji systemu. Tymczasem w pokazanej konfiguracji widać, że powiadamianie o konieczności ponownego uruchomienia jest włączone, a nie wyłączone. Administrator nie chciał ukrywać komunikatów o restartach – to byłoby wręcz sprzeczne z dobrymi praktykami, bo brak jasnej informacji o wymaganym restarcie powoduje, że aktualizacje bezpieczeństwa potrafią wisieć tygodniami w stanie „oczekuje na ponowne uruchomienie”. Podobnie opcja pobierania aktualizacji przy połączeniach taryfowych jest tutaj wyłączona. To też jest logiczne: przy łączach z limitem danych lub rozliczanych za transfer dopuszczanie automatycznych aktualizacji może generować niepotrzebne koszty. Administrator raczej będzie to świadomie blokował, a nie wymuszał, chyba że jest w bardzo specyficznym środowisku. Częstym błędem myślowym jest założenie, że im więcej „włączone”, tym lepiej – a w przypadku połączeń taryfowych jest dokładnie odwrotnie. Kolejna pułapka to godziny aktywnego użytkowania. Na zrzucie ekranu widać zakres 06:00–17:00, ale ta funkcja dotyczy tylko tego, kiedy system nie powinien się samoczynnie restartować, a nie kiedy ma instalować aktualizacje. Zaznaczenie odpowiedzi o instalacji tylko w tych godzinach wynika zwykle z pomieszania pojęć – godziny aktywne służą ochronie użytkownika przed niespodziewanym restartem w czasie pracy, a nie ograniczaniu okna aktualizacji. Kluczowym elementem, który faktycznie został świadomie ustawiony na „Włączone”, jest opcja aktualizacji innych produktów firmy Microsoft. To ona świadczy o intencji administratora: zintegrować utrzymanie aktualności całego oprogramowania Microsoft z jednym mechanizmem Windows Update. Pozostałe ustawienia są tu raczej pomocnicze – służą kontroli wygody i kosztów, a nie decydują o tym, co dokładnie ma być aktualizowane.