Odpowiedź jest trafna, bo charakterystyczne stukanie dysku twardego, zwłaszcza w połączeniu z bardzo powolnym działaniem systemu, to jeden z najbardziej oczywistych objawów fizycznego uszkodzenia mechanicznego – zwykle głowicy lub talerzy. Niestety, takich uszkodzeń nie da się naprawić programowo, ani jakimkolwiek narzędziem systemowym. Moim zdaniem, w praktyce serwisowej to jest sygnał do natychmiastowego zabezpieczenia danych (np. sklonowanie na inny dysk czy kopia zapasowa na zewnętrzny nośnik), bo awaria może się pogłębić w każdej chwili. Branżowe standardy, jak chociażby zalecenia producentów Seagate, WD czy Toshiba, jednoznacznie wskazują – w przypadku występowania głośnych dźwięków z HDD i powolnej pracy należy dysk wymienić, nie próbować go reanimować. Zostawienie takiego dysku w systemie to ryzyko całkowitej utraty danych i dalszych problemów. Defragmentacja czy formatowanie na nic się tutaj nie przydadzą, a wręcz mogą pogorszyć sytuację, bo generują dodatkowe operacje na uszkodzonym sprzęcie. Współczesne systemy, jak Windows 10/11, mają wbudowane narzędzia do monitorowania stanu sprzętu (SMART), ale gdy już słyszysz stukanie, to jest po temacie. Warto też wiedzieć, że dyski SSD są dużo bardziej odporne na tego typu awarie, dlatego coraz częściej poleca się wymianę właśnie na SSD. Szybkość działania systemu po takiej zmianie jest ogromna. Ja bym nie ryzykował żadnych półśrodków – wymiana na nowy dysk to jedyna rozsądna opcja w opisanej sytuacji.
W opisanej sytuacji, czyli gdy dysk twardy wydaje niepokojące dźwięki (takie jak stukanie) i działa bardzo wolno, typowym błędem jest próba naprawy programowej lub ignorowanie problemu sprzętowego. Defragmentacja dysku, choć kiedyś była bardzo polecana dla poprawy wydajności klasycznych HDD, absolutnie nie ma zastosowania w przypadku uszkodzeń mechanicznych – czyli wtedy, gdy głowica lub powierzchnia talerza jest już fizycznie naruszona. Defragmentowanie tylko pogłębia problem, bo wymusza dodatkową pracę uszkodzonego urządzenia. Podobnie sformatowanie dysku i ponowna instalacja systemu to zabieg czysto software’owy, który nie wpływa w żaden sposób na stan techniczny sprzętu – sformatowanie nie naprawia wadliwych sektorów i nie sprawi, że elementy mechaniczne „same się naprawią”. Tworzenie punktu przywracania systemu jest całkowicie nietrafione – to rozwiązanie pozwala cofnąć zmiany w plikach systemowych, ale nie ma nic wspólnego z naprawą dysku fizycznie. Niestety, często spotykam się z przekonaniem, że większość problemów z komputerem da się „przeinstalować” lub „zdefragmentować”, co wynika z przestarzałych praktyk i braku wiedzy o różnicach między usterkami sprzętowymi a programowymi. W rzeczywistości, jeśli dysk stuka, to jest to jedno z najpoważniejszych ostrzeżeń – kontynuowanie jego używania może doprowadzić do bezpowrotnej utraty wszystkich danych. Standardy branżowe oraz zalecenia serwisów komputerowych są w tym aspekcie jednoznaczne: wymiana dysku na nowy po uprzednim zabezpieczeniu danych to jedyna słuszna droga. Przeciąganie sprawy czy próby „leczenia” programowego tylko pogarszają sytuację i mogą skutkować kosztownym odzyskiwaniem danych w laboratoriach. Naprawdę warto rozpoznawać objawy typowych uszkodzeń mechanicznych i reagować zdecydowanie, bo to oszczędza i czas, i nerwy.