Informacja z ilustracji wskazuje na problem z rozwiązaniem nazwy domenowej, czyli klasyczny kłopot z systemem DNS. Przeglądarka pokazuje komunikat w stylu „nie można nawiązać połączenia z tą stroną” i sugeruje sprawdzenie adresu lub wyszukanie go w Bing. To typowe zachowanie, gdy adres URL jest poprawny składniowo, ale system nie potrafi przetłumaczyć nazwy domeny (np. www.wp.pl) na adres IP serwera. W standardowym modelu działania Internetu użytkownik podaje nazwę domenową, a zapytanie trafia do serwera DNS, który zgodnie z konfiguracją (rekurencja, strefy, cache) zwraca odpowiedni rekord A lub AAAA. Jeżeli DNS jest źle skonfigurowany – np. błędne adresy serwerów DNS w ustawieniach karty sieciowej, uszkodzony cache, nieosiągalny upstream, błędnie skonfigurowana strefa na serwerze autorytatywnym – przeglądarka nie otrzyma adresu IP i nie będzie w stanie ustanowić połączenia TCP/IP. W praktyce w takiej sytuacji warto: sprawdzić konfigurację DNS w systemie (ipconfig /all w Windows, cat /etc/resolv.conf w Linuxie), przetestować nazwę poleceniem nslookup lub dig, spróbować użyć publicznych serwerów DNS (np. 8.8.8.8, 1.1.1.1) i porównać wyniki. W środowiskach firmowych zgodnie z dobrymi praktykami administracyjnymi utrzymuje się redundantne serwery DNS, monitoruje ich dostępność oraz poprawność stref, bo błędy DNS potrafią „położyć” całą firmową infrastrukturę www, VPN czy pocztę. Moim zdaniem znajomość diagnostyki DNS (ping do IP, nslookup do domeny, analiza TTL i rekordów) to absolutna podstawa pracy każdego technika sieciowego i serwisanta, bo tego typu komunikaty z przeglądarki pojawiają się w praktyce bardzo często i dobrze od razu kojarzyć je z warstwą nazw domenowych.
Taki komunikat przeglądarki bywa mylący, bo użytkownik widzi tylko ogólne stwierdzenie, że nie można nawiązać połączenia, i łatwo dorabia sobie do tego różne teorie. Warto to uporządkować technicznie. Informacja z ilustracji nie ma nic wspólnego z obsługą plików cookie. Cookies to mechanizm przechowywania małych porcji danych po stronie przeglądarki, służą głównie do sesji, personalizacji czy analityki. Ich wyłączenie może powodować problemy z logowaniem albo zapamiętywaniem ustawień, ale nie blokuje rozwiązania nazwy domeny ani samego nawiązania połączenia TCP do serwera. Przeglądarka spokojnie otwiera stronę nawet przy całkowicie wyłączonych cookies, tylko część funkcji serwisu przestaje działać poprawnie. Równie mylące jest łączenie tego komunikatu z „brakiem odpowiedzi ze strony wyszukiwarki Bing”. Wyszukiwarka pojawia się tutaj tylko jako sugestia: skoro nie można połączyć się z podanym adresem, to spróbuj wyszukać go w Bing. Mechanizm wyszukiwarki jest zupełnie niezależny od mechanizmu DNS używanego do rozwiązania domeny, a brak odpowiedzi z Bing miałby inny komunikat błędu, zwykle także dla innych domen. Kolejna częsta pomyłka to obwinianie „niekompatybilnej przeglądarki”. Współczesne przeglądarki implementują te same podstawowe protokoły sieciowe: TCP/IP, DNS, HTTP/HTTPS. Nawet jeśli strona używa nowych funkcji JavaScript czy HTML5, co może wyglądać inaczej w starszej przeglądarce, sama próba połączenia i komunikat o braku odpowiedzi dotyczą warstwy sieciowej, a nie kompatybilności interfejsu. Komunikat typu „nie można nawiązać połączenia” oznacza, że zanim w ogóle dojdzie do renderowania strony, coś poszło nie tak z rozwiązaniem nazwy albo z dojściem do serwera. Typowy błąd myślowy polega na tym, że użytkownik skupia się na tym, co widzi bezpośrednio (logo przeglądarki, wzmianka o Bing, podpowiedź z adresem) i na tej podstawie zgaduje przyczynę, zamiast patrzeć warstwowo: najpierw DNS, potem routing, dopiero później warstwa aplikacyjna i funkcje strony. W dobrej praktyce diagnostycznej zawsze zaczyna się od sprawdzenia łączności i DNS, a dopiero potem rozważa się takie rzeczy jak cookies, przeglądarka czy wyszukiwarka.