Na płycie głównej uległa uszkodzeniu zintegrowana karta sieciowa. Komputer nie posiada dysku twardego ani żadnych innych napędów, takich jak stacja dysków czy CD-ROM. Klient twierdzi, że w sieci firmowej komputery nie posiadają żadnych napędów i wszystko "czyta" się z serwera. W celu zapewnienia utraconej funkcjonalności należy zamontować
W tej sytuacji właściwym rozwiązaniem jest montaż karty sieciowej w gnieździe rozszerzeń, która samodzielnie obsługuje funkcję Preboot Execution Environment, czyli PXE. Chodzi o to, że komputer nie ma dysku twardego, CD-ROM-u ani innego lokalnego nośnika, więc nie ma skąd uruchomić systemu operacyjnego lokalnie. Skoro klient mówi, że wszystko czyta się z serwera, to najpewniej są to stacje bezdyskowe uruchamiane przez sieć. PXE pozwala komputerowi jeszcze przed startem systemu skontaktować się z serwerem, zwykle przez DHCP, pobrać informacje startowe, a potem przez TFTP lub podobny mechanizm załadować program rozruchowy albo obraz systemu. Ważne jest słowo preboot, bo ta funkcja działa zanim wystartuje normalny system operacyjny. Z mojego doświadczenia to bardzo typowy układ w pracowniach, terminalach, cienkich klientach albo firmach, gdzie administrator chce centralnie zarządzać obrazami systemów. Sama zwykła karta sieciowa może nie wystarczyć, jeśli BIOS/UEFI i karta nie potrafią wykonać rozruchu sieciowego. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie w UEFI kolejności bootowania, włączenie Network Boot/PXE Boot oraz upewnienie się, że serwer DHCP i serwer rozruchowy są poprawnie skonfigurowane. To jest rozwiązanie zgodne z praktyką branżową: przy awarii zintegrowanej karty sieciowej w komputerze bezdyskowym przywracamy możliwość startu przez sieć, a nie dokładamy przypadkowy nośnik lokalny.
W tym pytaniu łatwo pójść złym tropem, bo skoro komputer nie ma dysku ani napędu, to pierwsza myśl bywa taka: trzeba mu coś dołożyć, żeby miał z czego startować. Tylko że opis klienta jasno sugeruje środowisko bezdyskowe, gdzie stanowiska robocze korzystają z zasobów serwera i uruchamiają system przez sieć. Dołożenie dysku twardego zmieniłoby koncepcję działania takiego komputera i nie przywróciłoby tej samej funkcjonalności. Komputer może wtedy działać lokalnie, ale nie będzie zachowywał się jak stacja bootująca z serwera, chyba że dodatkowo skonfiguruje się cały system inaczej. To raczej obejście, nie naprawa właściwego problemu. Podobnie napęd CD-ROM nie ma tu większego sensu. Napęd optyczny mógłby posłużyć do jednorazowej instalacji albo uruchomienia systemu typu live, ale w nowoczesnej sieci firmowej i w stacjach bezdyskowych nie jest to standardowe ani wygodne rozwiązanie. Moim zdaniem dokładanie CD-ROM-u w takim przypadku to trochę cofanie się technologicznie. Istotą problemu jest uszkodzona zintegrowana karta sieciowa, więc trzeba zastąpić właśnie jej funkcję, i to w sposób umożliwiający start przed załadowaniem systemu. Pojęcie Postboot Execution Enumeration brzmi podobnie technicznie, ale nie jest poprawnym standardem rozruchu sieciowego. Typowy błąd myślowy polega tu na zapamiętaniu skrótu PXE bez rozwinięcia i pomyleniu preboot z postboot. A różnica jest zasadnicza: postboot oznaczałoby coś po uruchomieniu systemu, a przecież tu system nie ma skąd wystartować. Potrzebna jest karta z obsługą Preboot Execution Environment, najlepiej wspierana przez BIOS/UEFI komputera, aby możliwe było pobranie programu startowego z sieci przy użyciu DHCP i mechanizmów rozruchowych.