Autorskie prawa majątkowe do programu komputerowego wygasają po 70 latach od śmierci współtwórcy, który przeżył wszystkich pozostałych autorów. To wynika wprost z polskiej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (art. 36 ust. 1 i 2). W praktyce, jeśli kilku programistów wspólnie stworzyło aplikację i każdy jest podpisany jako autor, okres ochrony liczony jest nie od śmierci pierwszego, lecz ostatniego żyjącego współtwórcy. Takie rozwiązanie jest uczciwe i logiczne – chroni dorobek każdego z autorów do końca, a potem przez jeszcze 70 lat, co pozwala spadkobiercom korzystać z praw majątkowych. W branży IT często spotyka się sytuacje, gdzie kod rozwijany jest latami przez różne osoby – wtedy ważne jest ustalenie faktycznych autorów utworu. Dobrym zwyczajem jest dokumentowanie współautorstwa w repozytoriach kodu czy w umowach, żeby nie było wątpliwości przy ewentualnych spadkach czy dziedziczeniu praw. Osobiście uważam, że 70 lat to naprawdę długi czas, ale z punktu widzenia ochrony rodziny i interesów twórców – to rozsądne. Warto też pamiętać, że po tym okresie oprogramowanie trafia do domeny publicznej i każdy może z niego korzystać bez ograniczeń. Branżowe dobre praktyki mówią, żeby jasno określać autorstwo i mieć porządek w dokumentacji, bo potem nikt nie będzie się zastanawiał, od kogo liczyć te 70 lat.
W pytaniu o termin wygaśnięcia autorskich praw majątkowych do programu komputerowego, błędne odpowiedzi wynikają zazwyczaj ze stereotypowego podejścia lub z nieznajomości aktualnych przepisów prawa autorskiego. Często popełnianym błędem jest myślenie, że wystarczy policzyć lata od śmierci pierwszego z twórców, co jest niezgodne z logiką ochrony praw zbiorowych. Zgodnie z polskim prawem (ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych), gdy utwór ma kilku współtwórców, prawa majątkowe wygasają dopiero po upływie 70 lat od śmierci tego twórcy, który przeżył pozostałych. Skąd się biorą inne okresy? 50 lat to przestarzały termin, który kiedyś obowiązywał w Polsce, zanim dostosowano przepisy do standardów unijnych. Wciąż jednak funkcjonuje to przekonanie, bo niektórzy pamiętają stare regulacje. Z kolei liczenie od śmierci najwcześniej zmarłego współtwórcy to totalne nieporozumienie – takie podejście mogłoby prowadzić do nieuczciwej sytuacji, w której prawa wygasają, gdy jeden z autorów umiera, a reszta nadal żyje i pracuje nad rozwojem programu. To nielogiczne i niezgodne z praktyką branżową. Takie myślenie bierze się chyba z uproszczonego rozumienia zasad dziedziczenia albo z braku doświadczenia w pracy zespołowej nad projektami programistycznymi. Moim zdaniem warto zawsze sprawdzać aktualny stan prawny i pamiętać, że w projektach zespołowych ochrona praw dotyczy wszystkich współtwórców aż do końca życia ostatniego z nich, a potem przez kolejne 70 lat. To nie tylko wymóg formalny, ale też praktyczna ochrona interesów każdego członka zespołu i jego rodziny.