Poprawna jest maska /26, ponieważ przy adresacji IPv4 w sieciach klasy prywatnej 172.16.0.0/16 potrzebujemy tak dobrać długość prefixu, żeby liczba dostępnych hostów w podsieci nie przekroczyła wymaganego maksimum, czyli 62. W podsieci liczba adresów hostów to 2^(liczba bitów hosta) minus 2 (adres sieci i adres rozgłoszeniowy). Dla /26 mamy 32 bity ogółem, więc 32−26=6 bitów na hosty. 2^6=64 adresy, po odjęciu 2 zostaje 62 użytecznych hostów – dokładnie tyle, ile trzeba. Przy /27 mamy już tylko 32−27=5 bitów hosta, czyli 2^5=32 adresy, po odjęciu 2 zostaje 30 hostów, więc to by było za mało. Natomiast /25 daje 32−25=7 bitów hosta, czyli 2^7=128 adresów, 126 hostów – to spełnia wymaganie, ale nie jest optymalne, bo marnujemy prawie połowę przestrzeni. W praktyce, przy projektowaniu sieci zgodnie z dobrymi praktykami (np. w stylu Cisco, CompTIA), dąży się do jak najlepszego dopasowania wielkości podsieci do realnego zapotrzebowania. Z mojego doświadczenia w sieciach firmowych często planuje się podsieci z lekkim zapasem, ale dalej sensownym, np. właśnie /26 dla biura około 40–50 stanowisk, żeby mieć miejsce na drukarki sieciowe, telefony VoIP, AP-ki Wi-Fi itd. Startując z 172.16.0.0/16 i stosując maskę /26, otrzymasz dużą liczbę równych, powtarzalnych podsieci po 62 hosty, co bardzo ułatwia dokumentację i późniejszą administrację. Każda podsieć będzie skakała co 64 adresy (np. 172.16.0.0/26, 172.16.0.64/26, 172.16.0.128/26 itd.), co jest czytelne i zgodne z klasycznym podejściem do subnettingu.
Klucz do tego zadania to zrozumienie zależności między długością maski a liczbą dostępnych hostów w podsieci. W IPv4 mamy 32 bity adresu. Część z nich opisuje sieć (prefix, np. /26), a pozostałe bity opisują hosty w tej sieci. Im dłuższy prefix, tym mniej bitów zostaje na hosty, a więc mniej urządzeń można podłączyć do pojedynczej podsieci. Przy adresie 172.16.0.0/16 punkt wyjścia jest taki, że mamy 16 bitów na sieć i 16 na hosty. Pytanie wymusza dalszy podział, czyli tzw. subnetting, żeby z dużej sieci /16 zrobić wiele mniejszych podsieci. Typowym błędem jest wybieranie maski „na oko”, bez policzenia bitów hosta. Maska /25 oznacza 32−25=7 bitów na hosty. To daje 2^7=128 adresów w podsieci, z czego 2 są zarezerwowane (adres sieci i broadcast), więc 126 hostów. Technicznie spełnia to warunek „maksymalnie 62 hosty”, ale jest to przewymiarowane i nieekonomiczne. W praktyce administracyjnej taka podsieć jest po prostu za duża jak na zadane wymaganie i prowadzi do niepotrzebnego marnowania przestrzeni adresowej. Z kolei maska /27 to już 32−27=5 bitów hosta. To jest 2^5=32 adresy, więc 30 hostów po odjęciu 2. Tutaj z kolei sieć jest za mała, bo nie jesteśmy w stanie zmieścić 62 urządzeń, więc taka podsieć nie spełnia w ogóle wymagań zadania. Maska /28 jeszcze bardziej ogranicza liczbę hostów: 4 bity na hosty, 2^4=16 adresów, czyli 14 hostów. To typowa maska na małe segmenty, np. łącza punkt–punkt, VLAN dla kilku urządzeń zarządzających, ale zdecydowanie nie dla sieci, która ma obsłużyć kilkadziesiąt hostów. Częsty błąd myślowy polega na myleniu liczby „adresów w podsieci” z „liczbą hostów”, albo na zapominaniu o odjęciu dwóch adresów specjalnych. Inny problem to kierowanie się samą intuicją, że „większa liczba po ukośniku to lepiej”, zamiast policzyć faktyczną liczbę dostępnych hostów. Dobre praktyki w planowaniu adresacji mówią jasno: najpierw określasz wymaganą liczbę hostów, potem dobierasz minimalną liczbę bitów hosta, która tę liczbę obsłuży, i dopiero na tej podstawie ustalasz maskę. W tym zadaniu taką minimalną, a jednocześnie wystarczającą maską jest właśnie /26.