Drugi z przyrządów, czyli karta diagnostyczna POST, to absolutna podstawa przy analizowaniu problemów z płytą główną, zwłaszcza jeśli komputer nie uruchamia się prawidłowo lub nie daje żadnych sygnałów na ekranie. Karta ta umieszczana jest bezpośrednio w slocie PCI lub PCI-E płyty głównej i umożliwia odczyt kodów POST (Power-On Self Test), które generowane są podczas inicjalizacji sprzętu przez BIOS. Dzięki wyświetlaczowi cyfrowemu można precyzyjnie zidentyfikować etap, na którym występuje usterka, co bardzo przyspiesza i ułatwia diagnozę. W praktyce, korzystanie z tej karty to standardowa procedura w serwisach komputerowych oraz w pracy zaawansowanego technika. Co ciekawe, niektóre karty POST potrafią też diagnozować błędy zasilania albo informować użytkownika o braku komunikacji z konkretnym układem na płycie. Z mojego doświadczenia, taka karta pozwala uniknąć żmudnego sprawdzania każdego modułu po kolei, a często pozwala nawet mniej doświadczonym osobom szybko namierzyć problem – wystarczy znać znaczenie kodów POST, które można znaleźć w dokumentacji producenta płyty głównej. To narzędzie zgodne z dobrymi praktykami branżowymi, ponieważ pozwala na precyzyjną, nieinwazyjną diagnostykę bez ryzyka uszkodzenia sprzętu, a to jest mega istotne w pracy z drogimi komponentami.
Wybór innych przyrządów wynika zwykle z mylnego zrozumienia istoty testu POST oraz błędnej interpretacji narzędzi wykorzystywanych w serwisie komputerowym. Przykładowo, niebieski przyrząd z pierwszego zdjęcia to zwykła pompka do odsysania cyny – stosuje się ją przy lutowaniu, najczęściej podczas wymiany komponentów na płycie PCB, ale nie ma ona absolutnie żadnego zastosowania przy testowaniu czy analizowaniu wyników testu POST. To narzędzie czysto mechaniczne i wykorzystywane raczej przez elektroników niż serwisantów komputerowych podczas diagnostyki. Trzecie zdjęcie przedstawia tester zasilaczy ATX – bardzo przydatny przy sprawdzaniu napięć na liniach zasilających, ale całkowicie niezwiązany z diagnostyką POST. Tester pozwala ocenić, czy zasilacz podaje prawidłowe napięcia, lecz nie jest w stanie wykryć problemów z płytą główną, pamięciami czy procesorem, czyli dokładnie tych elementów, jakie testuje procedura POST. Ostatni przyrząd to stacja lutownicza, która znowu jest wykorzystywana przy naprawach elektronicznych, czasem nawet podczas reballingu BGA, ale nie daje żadnych informacji o stanie POST ani nie pozwala na odczyt kodów błędów z płyty głównej. Moim zdaniem, bardzo często błędne wybory wynikają z przyzwyczajeń do klasycznych narzędzi serwisowych i braku znajomości specjalistycznych narzędzi diagnostycznych IT. Najlepszą praktyką jest korzystanie z karty diagnostycznej POST, bo to ona umożliwia szybkie zlokalizowanie problemów na poziomie sprzętowym i jest rekomendowana przez producentów płyt głównych oraz doświadczonych serwisantów – inne narzędzia mają zupełnie inne zastosowania i nie powinny być mylone z urządzeniami do diagnostyki kodów POST.