Windows PowerShell to narzędzie, które faktycznie wyróżnia się na tle innych konsol systemowych w Windows, bo nie tylko interpretuje polecenia tekstowe, ale przede wszystkim bazuje na logice obiektowej oraz cmdletach. To daje użytkownikowi dużo większe możliwości niż typowy wiersz poleceń. Można np. manipulować obiektami .NET bezpośrednio w konsoli, co przydaje się w automatyzacji administrowania Windows. Cmdlety to takie specjalne polecenia, które zaprojektowano właśnie do PowerShella – przykładowo Get-Process, Set-Service, czy Import-Module. Moim zdaniem w codziennej pracy administratora systemów PowerShell jest wręcz niezbędny, bo pozwala na tworzenie skryptów zarządzających użytkownikami, usługami, nawet całymi serwerami. Warto dodać, że PowerShell jest zgodny ze standardami Microsoft, a jego elastyczność pozwala nawet zarządzać środowiskami chmurowymi czy Active Directory. Praktycznie każda nowoczesna firma, która poważnie traktuje automatyzację i bezpieczeństwo, wykorzystuje PowerShell do swoich zadań. Jeszcze jedna rzecz – PowerShell jest rozwijany w wersji open source jako PowerShell Core, więc działa też na Linuxie i MacOS, co zdecydowanie poszerza jego zastosowanie. Podsumowując: jeśli zależy Ci na profesjonalnej administracji, automatyzacji zadań i pracy na obiektach zamiast tylko tekstu – PowerShell to absolutny standard.
W codziennej pracy z systemem Windows łatwo pomylić różne narzędzia, które pozornie oferują podobną funkcjonalność, ale w praktyce ich możliwości bardzo się różnią. Wiersz poleceń (czyli cmd.exe) to narzędzie starszej generacji, obsługujące głównie proste polecenia tekstowe. Z moich obserwacji wynika, że sporo osób myśli, iż jest on równie wszechstronny jak PowerShell, a to duży błąd – tam, gdzie PowerShell operuje obiektami i pozwala na zaawansowaną automatyzację, cmd ogranicza się do przekazywania tekstu między programami. Standardowy strumień wejścia natomiast to pojęcie bardziej ogólne, odnoszące się do sposobu przesyłania danych do aplikacji, a nie do konkretnego narzędzia interpretującego polecenia; w Windows to raczej element komunikacji niż samodzielne narzędzie. Konsola MMC (Microsoft Management Console) z kolei to zupełnie inna bajka – to graficzne środowisko do zarządzania usługami i składnikami systemu, raczej dla tych, którzy wolą klikać niż pisać polecenia tekstowe. Typowe nieporozumienie polega na utożsamianiu MMC z narzędziem do interpretacji poleceń – a przecież tam nie wpisuje się komend, tylko korzysta z gotowych snap-inów. W praktyce tylko PowerShell łączy logikę obiektową z cmdletami i jest polecany do zaawansowanej automatyzacji, zgodnie z dobrą praktyką administratorów oraz wytycznymi Microsoftu. Warto o tym pamiętać, bo wybór niewłaściwego narzędzia często prowadzi do niepotrzebnych ograniczeń albo frustracji – sam przekonałem się o tym, próbując kiedyś automatyzować zadania przy użyciu samego CMD.