Resmon, czyli Monitor zasobów (resource monitor), to jedno z naprawdę niedocenianych narzędzi w Windowsie. Pozwala bardzo szczegółowo sprawdzić, jakie procesy i usługi najbardziej obciążają procesor, pamięć RAM, a także dysk i kartę sieciową. Osobiście uważam, że dla administratorów czy nawet zaawansowanych użytkowników to podstawa przy analizie wydajności systemu – znacznie bardziej szczegółowa niż sam Menedżer zadań. Przykładowo, gdy komputer nagle zaczyna „mulić”, to w resmonie od razu widać, który proces zjada zasoby albo np. jaka aplikacja mocno obciąża dysk, co często jest trudne do wychwycenia przy użyciu standardowych narzędzi. Co fajne, można też łatwo sprawdzić użycie portów sieciowych czy konkretne pliki, które są aktualnie blokowane przez procesy – to naprawdę spore ułatwienie przy diagnozowaniu problemów. Według dobrych praktyk branżowych, podczas troubleshootingu wydajności zawsze powinno się przeanalizować dane z resmona, bo pozwala nie tylko identyfikować „winowajców”, ale i potwierdzić czy np. bottleneck leży po stronie CPU, RAM czy dysku. Warto też wiedzieć, że resmon jest dostępny praktycznie w każdej edycji Windowsa od wersji 7 wzwyż. Takie narzędzia pokazują, jak skomplikowane może być zarządzanie systemem, ale też jak dużo daje dokładna analiza procesów w codziennej pracy.
Wybierając inne narzędzia niż resmon, łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że wszystkie wbudowane aplikacje Windowsa są uniwersalne do zarządzania wydajnością. Na przykład credwiz to narzędzie do zarządzania kopiami zapasowymi poświadczeń użytkownika – zupełnie nie dotyczy ono monitorowania procesów czy pamięci. To typowy przykład mylenia narzędzi konfiguracyjnych z diagnostycznymi. Cleanmgr, czyli Oczyszczanie dysku, skupia się tylko na usuwaniu zbędnych plików i na pewno nie pokazuje, które aplikacje czy procesy aktualnie obciążają komputer. Co ciekawe, cleanmgr czasami poprawia wydajność, ale zupełnie pośrednio – przez zwolnienie miejsca na dysku, nie przez bezpośredni monitoring zasobów. Dcomcnfg to z kolei panel do zarządzania konfiguracją DCOM i usługami komponentów – to już bardzo specjalistyczne narzędzie, służy głównie administratorom do ustawiania uprawnień i zabezpieczeń aplikacji rozproszonych, a nie do analizy wydajności systemu. Z mojego doświadczenia wynika, że sporo osób po prostu nie zna resmona, bo jest mniej znany niż Menedżer zadań albo myli jego funkcje z innymi narzędziami administracyjnymi. W branży IT przyjęło się, że do monitorowania wydajności procesora, RAM-u czy dysku stosuje się wyłącznie narzędzia specjalistyczne, które pokazują dane w czasie rzeczywistym i potrafią rozbić zużycie zasobów na poszczególne procesy, a do tej kategorii należy właśnie resmon. Wybór innych aplikacji wynika często z powierzchownej znajomości systemu lub skupienia się na zadaniach pobocznych, takich jak konfiguracja poświadczeń czy czyszczenie plików tymczasowych, które nie mają wpływu na szczegółową analizę zużycia zasobów przez procesy. Dlatego przy problemach z wydajnością zdecydowanie polecam zawsze zaczynać od resmona – to narzędzie, które pozwala najszybciej zdiagnozować prawdziwe źródło problemu.