Poprawna odpowiedź wynika bezpośrednio z porównania liczby bitów przeznaczonych na część hosta w maskach /28 i /27. Maska 255.255.255.240 to zapis /28, czyli 28 bitów jest przeznaczonych na sieć, a 4 bity na hosty (bo adres IPv4 ma 32 bity). Liczbę możliwych adresów w takiej podsieci liczymy jako 2^liczba_bitów_hosta, czyli 2^4 = 16 adresów. W praktyce w klasycznym adresowaniu IPv4 (bez CIDR-owych sztuczek) z tych 16 adresów 1 to adres sieci, 1 to adres rozgłoszeniowy (broadcast), więc zostaje 14 adresów użytecznych dla hostów. Maska 255.255.255.224 to /27, czyli 27 bitów na sieć, 5 bitów na hosty. Daje to 2^5 = 32 adresy IP w podsieci, z czego 30 jest użytecznych dla urządzeń końcowych. Różnica między 32 a 16 to właśnie 16 dodatkowych adresów. Z mojego doświadczenia w projektowaniu sieci w małych firmach taka zmiana maski jest typowym zabiegiem, gdy kończą się adresy w podsieci biurowej – np. było 10 komputerów i kilka drukarek, a nagle dochodzi kilkanaście urządzeń IoT, kamer, AP itd. Zamiast od razu robić nową podsieć, często rozszerza się istniejącą z /28 na /27, o ile pozwala na to plan adresacji. W dobrych praktykach projektowania sieci (np. wg zaleceń Cisco czy Microsoft) podkreśla się, żeby planować maski z zapasem adresów, ale nie przesadzać – zbyt duże podsieci utrudniają segmentację i bezpieczeństwo. Taka zmiana z /28 na /27 jest więc typowym przykładem świadomego zarządzania przestrzenią adresową IPv4, opartego na zrozumieniu, że każdy dodatkowy bit części hosta podwaja liczbę wszystkich dostępnych adresów w podsieci.
Klucz do tego zadania leży w zrozumieniu, jak maska podsieci wpływa na liczbę dostępnych adresów IP. W IPv4 mamy zawsze 32 bity. Część z nich opisuje sieć, a pozostałe bity są przeznaczone na adresowanie hostów w tej sieci. Notacja /28 oznacza, że 28 bitów to część sieciowa, więc zostają 4 bity na hosty. Notacja /27 to 27 bitów sieci i 5 bitów hosta. I teraz ważna rzecz: liczba wszystkich adresów w podsieci to 2^(liczba bitów hosta). Dlatego przy /28 mamy 2^4 = 16 adresów, a przy /27 mamy 2^5 = 32 adresy. Różnica to dokładnie 16 adresów – ani 4, ani 64, ani tym bardziej 256. Częsty błąd polega na myleniu ogólnej wielkości przestrzeni adresowej IPv4 (2^32 ≈ 4,3 miliarda) z rozmiarem pojedynczej podsieci. Ktoś widzi liczby typu 64 czy 256 i automatycznie kojarzy je z potęgami dwójki, ale nie zastanawia się, ile dokładnie bitów zostało zmienionych. W tym zadaniu zmienił się tylko jeden bit maski (z /28 na /27), więc liczba adresów w podsieci po prostu się podwoiła. Stąd wynik 16 dodatkowych adresów. Liczba 4 mogłaby się pojawić, gdyby ktoś mylnie odejmował liczbę hostów użytecznych (np. odejmując adres sieci i broadcast w różnych wariantach), zamiast porównać całkowitą liczbę adresów. Liczba 64 sugeruje policzenie 2^6, jakby nagle przybyły dwa bity hosta, co tutaj zupełnie nie ma miejsca. Z kolei 256 to już całkowite oderwanie od realiów tego przykładu – taką różnicę widać przy dużo większych skokach maski, np. między /24 a /32 w innym kontekście. W praktyce sieciowej zawsze warto najpierw policzyć liczbę bitów hosta przed i po zmianie maski, a dopiero potem wyciągać wnioski. To jest zgodne z dobrymi praktykami planowania adresacji IPv4, gdzie każdą zmianę maski traktuje się jako zmianę liczby bitów przeznaczonych na hosty, a nie jako jakieś magiczne przesunięcie o losową liczbę adresów.