Oznakowanie CE informuje, że
A. producent sprawdził produkt pod względem wydajności i ergonomii.
B. wyrób spełnia wymagania pod względem bezpieczeństwa użytkowania, ochrony zdrowia i ochrony środowiska.
C. wyrób jest wyprodukowany na terenie Unii Europejskiej.
D. wyrób jest zgodny z normami ISO.
Oznakowanie CE oznacza, że wyrób spełnia zasadnicze wymagania prawa Unii Europejskiej dotyczące bezpieczeństwa użytkowania, ochrony zdrowia oraz ochrony środowiska. Chodzi tu głównie o zgodność z odpowiednimi dyrektywami i rozporządzeniami, np. dotyczącymi kompatybilności elektromagnetycznej EMC, bezpieczeństwa elektrycznego urządzeń niskonapięciowych albo ograniczenia stosowania substancji niebezpiecznych RoHS. W praktyce, gdy widzisz znak CE na zasilaczu, monitorze, laptopie, ładowarce czy urządzeniu sieciowym, informuje on, że producent deklaruje zgodność produktu z wymaganiami obowiązującymi na rynku UE. To nie jest ozdoba ani znak jakości w stylu lepszy produkt, tylko formalne potwierdzenie dopuszczenia wyrobu do obrotu. Moim zdaniem warto to kojarzyć szczególnie przy sprzęcie komputerowym, bo źle wykonany zasilacz albo ładowarka może powodować zakłócenia, przegrzewanie, porażenie prądem albo uszkodzenie innych urządzeń. Dobra praktyka branżowa jest taka, żeby przy zakupie sprzętu sprawdzać nie tylko cenę i parametry, ale też oznaczenia zgodności, dokumentację producenta oraz deklarację zgodności UE. CE nie mówi, że sprzęt jest najszybszy, ergonomiczny czy zgodny z ISO, tylko że spełnia minimalne wymagania bezpieczeństwa i zgodności wymagane przepisami.
W tym pytaniu łatwo pomylić oznakowanie CE z różnymi innymi pojęciami, bo na sprzęcie komputerowym spotyka się sporo symboli, certyfikatów i nazw norm. CE nie oznacza jednak zgodności z normami ISO. Normy ISO mogą dotyczyć na przykład systemu zarządzania jakością, bezpieczeństwa informacji, dokumentacji technicznej czy procesów produkcyjnych, ale sam znak CE odnosi się do wymagań prawnych obowiązujących dla określonych grup wyrobów na rynku Unii Europejskiej. Producent może mieć certyfikat ISO 9001, a produkt i tak musi osobno spełniać wymagania dyrektyw, jeżeli ma być legalnie sprzedawany jako wyrób objęty oznakowaniem CE. To są dwie różne sprawy, choć czasem występują obok siebie. Błędne jest też myślenie, że CE oznacza wyprodukowanie na terenie Unii Europejskiej. Produkt może być wykonany w Chinach, Wietnamie czy gdziekolwiek indziej, a mimo to posiadać CE, jeśli producent lub importer zapewnił zgodność z wymaganiami UE i przygotował odpowiednią dokumentację. Tu ważne jest dopuszczenie do rynku, a nie adres fabryki. Nie należy również utożsamiać CE z testem wydajności albo ergonomii. Znak CE nie mówi, że laptop ma wygodną klawiaturę, monitor ma świetne kolory, a drukarka pracuje szybko. Takie cechy mogą być oceniane w recenzjach, testach laboratoryjnych albo według innych norm, ale nie są głównym sensem oznaczenia CE. Typowy błąd myślowy polega na traktowaniu CE jako ogólnego znaku jakości. W rzeczywistości jest to deklaracja zgodności z wymaganiami dotyczącymi bezpieczeństwa, zdrowia i ochrony środowiska, co w technice ma naprawdę praktyczne znaczenie, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wygląda jak mały znaczek na obudowie.