Rękawice ochronne podczas konserwacji drukarki laserowej to naprawdę podstawa i żaden serwisant nie powinien ich pomijać. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo, ale też o zdrowie, bo naprawiając czy czyszcząc drukarkę laserową można napotkać na różne nieprzyjemne rzeczy. Przede wszystkim toner – to bardzo drobny proszek, który łatwo osiada na dłoniach i może powodować reakcje alergiczne lub podrażnienia. Do tego niektóre elementy wnętrza drukarek bywają pokryte resztkami chemikaliów albo są ostre, więc bez rękawic łatwo się skaleczyć. Zresztą, standardy BHP w serwisach komputerowych wyraźnie wskazują, że środki ochrony indywidualnej, takie jak rękawice, to nie jest fanaberia, tylko konieczność. Często widzę, że młodzi technicy to bagatelizują, ale z mojego doświadczenia wynika, że rękawice faktycznie chronią przed przypadkowym kontaktem z substancjami, które mogą być szkodliwe. W branżowych procedurach, nawet tych publikowanych przez producentów drukarek, pojawia się wyraźna informacja, by przy wymianie lub czyszczeniu komponentów (np. bębna czy kaset z tonerem) zakładać rękawice. Dla mnie to trochę oczywiste, ale wiem, że wielu osobom umyka praktyczny sens tego zalecenia. Poza ochroną zdrowia rękawice też pomagają uniknąć zabrudzenia skóry i ubrań, co przy pracy z tonerem bywa praktycznie nieuniknione. Także jeśli ktoś chce pracować profesjonalnie i zgodnie ze sztuką, to rękawice ochronne powinny być zawsze pod ręką.
Często w pracy serwisanta pojawia się pokusa, by sięgnąć po pierwsze lepsze narzędzie albo środek, który wydaje się wygodny. Wielu osobom wydaje się, że do czyszczenia drukarki laserowej wystarczy zwykła chusteczka do usuwania zabrudzeń – to jednak mylne podejście, bo choć taka chusteczka może sobie poradzić z kurzem na zewnątrz, zupełnie nie zabezpiecza użytkownika przed kontaktem z drobnym proszkiem z tonera czy resztkami chemikaliów, które bywają obecne wewnątrz urządzenia. Odkurzacz ręczny komputerowy to przydatny sprzęt do usuwania pyłu, ale jego działanie nie zastępuje środków ochrony indywidualnej. Wręcz przeciwnie, podczas odkurzania drobinki tonera mogą unosić się w powietrzu, co zwiększa ryzyko wdychania szkodliwych cząstek, jeśli nie mamy zabezpieczenia dla rąk czy nawet maseczki. Często spotykam się też z niezrozumieniem pojęć – podzespół kotwiczący nie jest żadnym środkiem ochrony indywidualnej, to zupełnie inna kategoria akcesoriów technicznych, raczej związana z mechaniką urządzenia niż z bezpieczeństwem człowieka. W branży obowiązuje prosta zasada: środki ochrony indywidualnej (np. rękawice, okulary ochronne, maseczki) mają chronić operatora przed potencjalnymi zagrożeniami płynącymi z kontaktu z substancjami chemicznymi i mechanicznymi elementami urządzenia. Niestety, powszechnym błędem jest przekonanie, że jeśli urządzenie jest odłączone, to nie grozi nam już żadne niebezpieczeństwo. To nieprawda – toner, ostre krawędzie, nagromadzony pył mogą być równie groźne, jak prąd. Właśnie dlatego tak ważne jest przestrzeganie dobrych praktyk BHP nawet przy prozaicznych czynnościach serwisowych. Moim zdaniem warto pamiętać, że profesjonalizm w tej branży zaczyna się od dbania o własne bezpieczeństwo, bo skutki zaniedbań bywają naprawdę przykre.