Prawidłowa odpowiedź to „benchmark”, bo jest to specjalny program służący właśnie do testowania wydajności sprzętu komputerowego i często też całego systemu. Benchmark uruchamia zestaw z góry zdefiniowanych testów obciążających procesor, pamięć RAM, kartę graficzną, dysk, a czasem nawet magistrale i kontrolery. Na podstawie wyników (czas wykonania, liczba operacji na sekundę, ilość klatek na sekundę, przepustowość MB/s itd.) można porównywać różne konfiguracje sprzętowe w powtarzalny i w miarę obiektywny sposób. W praktyce technik czy serwisant korzysta z benchmarków po modernizacji komputera, przy testowaniu nowo złożonego zestawu albo przy diagnozowaniu, czy komputer działa wolniej niż powinien. Typowe przykłady to 3DMark do testowania GPU i CPU w kontekście gier, CrystalDiskMark do sprawdzania wydajności dysków czy Cinebench do oceny mocy obliczeniowej procesora. W środowiskach profesjonalnych wykorzystuje się też benchmarki syntetyczne (np. SPEC) oraz testy zbliżone do realnych obciążeń, zgodnie z dobrą praktyką, żeby nie opierać się tylko na jednym narzędziu i jednym wyniku. Moim zdaniem ważne jest, żeby pamiętać, że benchmark nie tylko „męczy” sprzęt, ale też pozwala wykryć problemy z chłodzeniem, throttlingiem, niestabilnym podkręcaniem. Dobrą praktyką jest wykonywanie kilku przebiegów testu i porównywanie wyników z bazą rezultatów innych użytkowników – wtedy łatwo wychwycić, czy dany komputer działa w typowym zakresie dla użytych podzespołów, czy jednak coś jest nie tak z konfiguracją lub stanem technicznym sprzętu.
W tym pytaniu łatwo dać się złapać na skojarzenia z innymi narzędziami systemowymi i pojęciami bezpieczeństwa. Program testujący wydajność sprzętu to benchmark, natomiast pozostałe odpowiedzi dotyczą zupełnie innych obszarów. Dobrym przykładem jest chkdsk, który wielu osobom kojarzy się z „testowaniem dysku”. To polecenie w systemach Windows służy głównie do sprawdzania integralności systemu plików oraz ewentualnego naprawiania błędów logicznych na partycji. Chkdsk może wykrywać uszkodzone sektory i oznaczać je jako niedostępne, ale to nadal nie jest narzędzie do pomiaru wydajności. Ono nie mierzy realnej szybkości odczytu i zapisu, nie porównuje wyników z innymi konfiguracjami, tylko dba o spójność danych. Mylenie diagnostyki integralności z diagnostyką wydajności to bardzo typowy błąd. Kolejne pojęcie, które potrafi zmylić, to exploit. Exploit to fragment kodu lub gotowe narzędzie wykorzystujące podatność w oprogramowaniu lub systemie operacyjnym, aby uzyskać nieautoryzowany dostęp, podnieść uprawnienia albo wykonać szkodliwe operacje. To jest kategoria narzędzi z obszaru bezpieczeństwa i testów penetracyjnych, a nie narzędzi do pomiaru wydajności. Co prawda specjaliści od bezpieczeństwa też „testują” system, ale ich celem jest znalezienie luk, a nie sprawdzenie, jak szybko działa procesor czy dysk. Podobnie ze snifferem – jest to narzędzie do przechwytywania i analizy ruchu sieciowego, takie jak Wireshark czy tcpdump. Umożliwia podgląd pakietów, analizę protokołów, diagnozowanie problemów w sieci, czasem wykrywanie nieprawidłowej konfiguracji lub prób ataków. Sniffer może pośrednio pomóc w ocenie obciążenia sieci, ale nie jest benchmarkiem sprzętowym. Nie testuje on wydajności CPU, RAM czy GPU, tylko obserwuje to, co „płynie” po sieci. W tle wszystkich tych pomyłek stoi jedno: mieszanie pojęcia „testowanie” z „monitorowaniem” albo „atakowaniem”. Benchmark to narzędzie ukierunkowane na mierzalną, powtarzalną ocenę wydajności sprzętu, zgodnie z dobrą praktyką porównywania wyników w identycznych warunkach. Chkdsk, exploit i sniffer mają swoje ważne zastosowania, ale po prostu nie służą do testowania wydajności podzespołów komputera.