To narzędzie na ilustracji to specjalistyczny stripper do włókien światłowodowych, najczęściej typu Miller CFS-3 lub bardzo podobny. Jego główne zadanie to precyzyjne zdejmowanie izolacji z okablowania światłowodowego – dokładnie tak, jak wskazuje poprawna odpowiedź. W światłowodzie mamy kilka warstw: płaszcz zewnętrzny, powłokę 900 µm (tight buffer), powłokę 250 µm oraz samo włókno szklane o średnicy 125 µm. Ten rodzaj ściągacza ma wyfrezowane gniazda o konkretnych średnicach właśnie pod te warstwy, co pozwala zdjąć izolację bez zarysowania ani mikropęknięć rdzenia. W praktyce, przy przygotowaniu złączy SC, LC czy spawów mechanicznych, zawsze wykonuje się sekwencję: cięcie kabla, zdejmowanie płaszcza, zdejmowanie powłoki 900/250 µm takim narzędziem, czyszczenie alkoholem izopropylowym, dopiero potem cleaver i spawarka. Branżowe standardy i dobre praktyki (np. zalecenia producentów osprzętu oraz normy dotyczące instalacji światłowodów, jak ISO/IEC 11801 czy zalecenia ITU-T) podkreślają, że używanie dedykowanych stripperów jest kluczowe dla zachowania tłumienności złącza na niskim poziomie. Z mojego doświadczenia, użycie zwykłych kombinerek albo uniwersalnego ściągacza do miedzi kończy się często uszkodzeniem włókna, niewidocznym gołym okiem, ale potem wychodzi przy pomiarach reflektometrem lub miernikiem mocy. Dlatego profesjonalne ekipy światłowodowe zawsze wożą ze sobą właśnie takie narzędzia o żółtych rękojeściach, z opisanymi średnicami na szczękach. To jest taki podstawowy „must have” przy każdej pracach z optyką.
Na zdjęciu widać narzędzie, które na pierwszy rzut oka może przypominać zwykły ściągacz izolacji do kabli miedzianych, ale w rzeczywistości jest to specjalizowany stripper do włókien światłowodowych. Typowym błędem jest założenie, że skoro coś ma kształt szczypiec i żółte rączki, to nadaje się do każdego rodzaju przewodów. W przypadku światłowodów jest dokładnie odwrotnie – tu tolerancje są dużo mniejsze, a konstrukcja gniazd tnących jest projektowana pod konkretne średnice: 1,6–3 mm, 900 µm oraz 250 µm. Odpowiedzi sugerujące, że to narzędzie służy do zdejmowania izolacji z okablowania miedzianego, mieszają dwa różne światy. Do przewodów miedzianych stosuje się inne ściągacze, często z regulacją średnicy, przystosowane do miękkiej miedzi i grubszej izolacji PVC lub PE. Gniazda są większe, mniej precyzyjne, a samo narzędzie nie musi tak bardzo „pilnować” równomierności docisku. Gdyby takim stripperem do światłowodów próbować masowo obrabiać skrętkę UTP, to będzie niewygodnie, wolno, a łatwo też uszkodzić żyły, bo narzędzie nie jest do tego zoptymalizowane. Z drugiej strony, odpowiedzi o łączeniu okablowania światłowodowego czy montażu okablowania miedzianego również mijają się z celem. Do łączenia włókien używa się spawarek światłowodowych, cleaverów, złączy mechanicznych, a do montażu kabli miedzianych – zaciskarek do RJ-45, punch-downów do patchpaneli, narzędzi LSA itd. Prezentowane narzędzie nie wykonuje złącza ani nie zaciska wtyków, ono jedynie przygotowuje przewód do dalszych operacji. Typowy błąd myślowy polega tu na wrzuceniu wszystkich „szczypiec z ząbkami” do jednego worka i zakładaniu, że ich funkcja jest podobna. W praktyce w sieciach komputerowych każde medium – miedź i światłowód – ma swój dedykowany zestaw narzędzi. Dobra praktyka mówi jasno: do światłowodu używamy wyłącznie stripperów zaprojektowanych pod konkretne średnice i konstrukcję włókna, bo tylko wtedy mamy szansę utrzymać parametry toru transmisyjnego w normie i uniknąć ukrytych uszkodzeń, które potem wychodzą przy pomiarach lub w eksploatacji.