Prawidłowa odpowiedź wskazuje na kolorymetr i to jest dokładnie to urządzenie, którego używa się do rzeczywistej, sprzętowej kalibracji monitora. Kolorymetr to specjalizowany przyrząd pomiarowy, który przykłada się bezpośrednio do ekranu. Mierzy on faktyczną luminancję, temperaturę barwową, charakterystykę gamma oraz odwzorowanie poszczególnych składowych RGB, a potem – przy użyciu odpowiedniego oprogramowania – tworzy profil ICC i/lub zapisuje korekty w elektronice monitora (w monitorach z tzw. hardware calibration). Dzięki temu monitor jest dopasowany do przyjętych standardów, np. sRGB, Adobe RGB czy DCI‑P3, a nie tylko „na oko” do gustu użytkownika. Moim zdaniem, jeśli ktoś poważniej myśli o obróbce zdjęć, DTP czy grafice 3D, to kolorymetr to absolutna podstawa, a często wręcz wymóg zawodowy. W pracowniach graficznych, drukarniach czy studiach foto stosuje się właśnie takie urządzenia, bo dają powtarzalne i mierzalne wyniki, zgodne z branżowymi standardami zarządzania barwą (color management). Dobre praktyki mówią też, żeby co jakiś czas kalibrację powtarzać, bo podświetlenie matrycy z czasem się starzeje i parametry uciekają. W praktyce wygląda to tak: uruchamiasz program producenta kolorymetru, wybierasz docelowy standard (np. 6500K, 120 cd/m², gamma 2.2), zakładasz kolorymetr na ekran i czekasz, aż procedura zakończy pomiary. Program tworzy profil kolorów i ustawia go w systemie, a w monitorach z prawdziwą kalibracją sprzętową potrafi zapisać korekty bezpośrednio w LUT monitora. To jest właśnie ta różnica między „pobawieniem się suwaczkami” a profesjonalną kalibracją sprzętową.
Wiele osób myli różne rodzaje „kalibracji” monitora, wrzucając do jednego worka narzędzia systemowe, programy online i prawdziwe urządzenia pomiarowe. To prowadzi do myślenia, że skoro coś pozwala zmienić jasność, kontrast czy barwę, to już jest pełnoprawna kalibracja sprzętowa. Niestety tak to nie działa. Luksomierz mierzy natężenie oświetlenia w luksach, czyli to, jak jasno jest w pomieszczeniu, a nie jak monitor odwzorowuje kolory. Można go użyć pomocniczo, np. do ustawienia odpowiedniego oświetlenia stanowiska pracy, ale nie nadaje się do precyzyjnego pomiaru składowych RGB, charakterystyki gamma czy równomierności barw na ekranie. To trochę jak próba regulacji dźwięku w słuchawkach miernikiem hałasu – coś tam zmierzysz, ale nie to, co trzeba. Narzędzia systemowe do kalibracji czy kreatory w Windowsie i podobne rozwiązania w innych systemach operacyjnych służą raczej do subiektywnego dopasowania obrazu „na oko”. Mogą minimalnie poprawić komfort pracy, ale nie zapewniają wiarygodnego, powtarzalnego odwzorowania barw zgodnego ze standardami branżowymi. System nie ma fizycznego czujnika, który zmierzy faktyczny kolor, więc opiera się na Twojej percepcji, a ta jest zawodna, zależna od oświetlenia, zmęczenia wzroku itd. Podobnie różne narzędzia online od producentów monitorów są często bardziej formą prostego kreatora ustawień niż rzeczywistą kalibracją sprzętową. Bez zewnętrznego sensora te programy mogą co najwyżej ustawić pewne fabryczne presety, ewentualnie skorygować podstawowe parametry, ale nie przeprowadzą dokładnego pomiaru i korekty LUT monitora. To są wygodne dodatki, ale nie zastępują profesjonalnego procesu kalibracji. Rzeczywista kalibracja sprzętowa zawsze opiera się na pomiarze fizycznym przy pomocy kolorymetru lub spektrofotometru i zapisaniu wyników w postaci profilu ICC i/lub korekt w elektronice monitora. Typowym błędem jest zakładanie, że jeśli coś wygląda „ładnie dla oka”, to znaczy, że jest poprawnie skalibrowane. W zastosowaniach technicznych i graficznych liczą się liczby, standardy i powtarzalność, a to zapewniają wyłącznie dedykowane urządzenia pomiarowe.