Złośliwe programy komputerowe, które potrafią replikować się same i wykorzystują luki w systemie operacyjnym, a także mają zdolność modyfikowania oraz uzupełniania swojej funkcjonalności, nazywamy
Robaki, czyli tak zwane 'worms', to takie ciekawe programy, które same się kopiują. Korzystają z luk w systemie operacyjnym, żeby rozprzestrzeniać się w sieci. W odróżnieniu od wirusów, które muszą być wpakowane w inne programy, robaki działają niezależnie. Ich największa moc to właśnie ta zdolność do kopiowania się na inne maszyny, co czyni je naprawdę niebezpiecznymi. Przykłady robaków, które wprowadziły sporo zamieszania, to chociażby Blaster i Sasser. Żeby się przed nimi bronić, firmy powinny mieć aktualne oprogramowanie zabezpieczające, regularnie aktualizować systemy operacyjne i wprowadzać zasady, które pomogą monitorować ruch w sieci. Dobrze jest też ograniczać dostęp do podejrzanych źródeł. Standardy jak ISO/IEC 27001 są bardzo przydatne w zarządzaniu bezpieczeństwem informacji, co jest niezwykle ważne w obliczu zagrożeń, które stwarzają robaki.
Jest sporo pomyłek, gdy chodzi o wirusy i robaki, bo to całkiem różne rzeczy. Wirus to program, który potrzebuje, żeby ktoś go aktywował albo musiałby być w inny program wbudowany, żeby się rozprzestrzenić. Wirus może uszkodzić pliki, przez co jest groźniejszy, ale nie potrafi się sam przemieszczać po sieci. Trojany też nie działają jak robaki, bo one udają normalne programy, żeby wkręcić użytkownika, ale też nie rozprzestrzeniają się same. Rootkity to zestaw narzędzi, które pozwalają na dostęp do systemu bez zezwolenia, ale również nie mają zdolności do kopiowania. Ważne jest, żeby umieć rozróżnić te wszystkie różnice, bo to klucz do skutecznych zabezpieczeń. Nie można mylić robaków z wirusami lub innymi rodzajami złośliwego oprogramowania, bo to może prowadzić do błędnych decyzji w ochronie komputerów.